- Dyrektor sportowy wyjaśnił, że finansowa sytuacja klubu jest bardzo trudna i to chyba komentuje cały temat odejścia Steve'a Kapuadiego do Widzewa. To powinno jeszcze bardziej nas zjednoczyć i pokazać powagę sytuacji wszystkim w klubie, ale też całej społeczności. Jest jak jest, nie ma co płakać. Nie powinniśmy żyć zbytnio historią i marzeniami, one powinny być w tle. Patrzymy na to, co mamy, co posiadamy i co jest teraz - mówi przed meczem z Jagiellonią Białystok trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
Papszun: Nie powinniśmy żyć historią i marzeniami
O Jagiellonii
- Jagiellonia rozegrała świetny mecz z Fiorentiną, gratulacje za zwycięstwo, było nie było, z drużyną bardzo silną, z Serie A. Zasłużone zwycięstwo po bardzo dobrej grze. Pokazali dużą jakość i bardzo dobrą formę, a to pokazuje, że czeka nas w niedzielę duże wyzwanie. My jesteśmy odbudowani osiągniętym wreszcie zwycięstwem, ale też pracą, jaką wykonujemy codziennie.
- Po meczu z Wisłą Płock nasza eksplozja radości była duża, nadzwyczaj duża jak na jedno zwycięstwo, ale nie ma się co dziwić, patrząc na serię porażek. Ten plecak był coraz cięższy, kamieni było coraz więcej, trudniej nam się grało. W końcu ciężar z nas spadł. Jest w drużynie świadomość, że to tylko jeden mecz. Nie było w tygodniu rozprężenia, wręcz przeciwnie – staramy się zrobić kolejny krok w przód.
- Jagiellonia ma same mocne strony, nie ma słabych – oczywiście żartuję, każdy ma jakieś słabe strony. To bardzo dobrze zorganizowana, bardzo intensywna drużyna, o dużej jakości piłkarskiej, bardzo doświadczona i zgrana. To było widać, że jest na zupełnie innym etapie niż my, ale to nie znaczy, że my nie mamy atutów i planów, żeby wygrać w Białymstoku, bo taki będzie nasz cel.
- Wiadomo, jak Legia jest odbierana przez wszystkie drużyny, a Jagiellonia jest w pierwszym szeregu tych drużyn. To duża motywacja dla całego środowiska. Grają u siebie, to też zmotywuje piłkarzy. Efektu zmęczenia nie będzie, głowa o tym decyduje i można ją ustawić pod ten jeden mecz. Mają szeroką kadrę, kilku zawodników nie grało w Lidze Konferencji, bo nie byli zgłoszeni. Trener może zmienić skład, najbardziej obciążonych oszczędzić i zarządzić meczem. Przygotujemy się tak, jakby Jagiellonia była w najwyższej formie i na takiego przeciwnika będziemy gotowi.
- Staramy się szukać nowych rozwiązań, ale przygotowujemy się tak samo – nasza strategia nałożona na przeciwnika. Mamy wielu zawodników grających w Ekstraklasie długo, oni wiedzą, na co stać zawodników Jagiellonii, znają ich atuty i mankamenty.
- Jestem umiarkowanie zadowolony z naszej gry. Nie chodzi nawet o posiadanie piłki, nie w tym rzecz. Musimy wyeliminować słabą obronę. Poprawiliśmy się z piłką, ostatnio bramki strzeliliśmy po takich treningowych akcjach. Mamy cierpliwość, nie jesteśmy tacy nerwowi, widać już powtarzalność w działaniach, przynajmniej ja to widzę. Trzeba więcej – dominacji bez piłki, lepiej bronić i - mówiąc kolokwialnie - lepiej atakować.
Kadra
- Jean-Pierre Nsame trenuje z zespołem, ale potrzebuje trochę czasu, może więcej niż trochę, żeby być w odpowiedniej dyspozycji. Nasza sytuacja się nie poprawiła – odszedł Kapuadi, wypadł za kartki Szymański. Wracają Kapustka i Pankov. Wierzymy w tych zawodników, których wystawimy w niedzielę, że dowiozą nam zwycięstwo.
Radosław Kucharski nowym dyrektorem sportowym?
- Nie wiedziałem nawet o artykule na ten temat. Legia jest pod tym kątem dużym klubem, można różne historie wymyślać i to się dobrze sprzedaje. Łatwo kropki połączyć. Jesteśmy kolegami, znamy się dobrze. On chciał mnie wcześniej jako trenera i to się składa w całość. Dzisiaj jednak walczę o utrzymanie z Legią i moją rolą nie jest poszukiwanie dyrektora sportowego, szczególnie jeśli oni są już w klubie. To jest jakaś abstrakcja. Nie zajmuję się takimi tematami i to nie moja rola.
