Znowu, po kilku dniach, zadajemy sobie pytanie "dlaczego?". I nie umiemy znaleźć odpowiedzi, czemu tak szybko odchodzą z naszego grona ludzie tak dobrzy, tak sprawdzeni i tak potrzebni.
W sobotę po południu spadła na nas niespodziewanie wiadomość z gatunku tych, których nikt nigdy nie chce słyszeć i nikt nie chce w nie uwierzyć: w tragicznym wypadku zginął jeden z nas, Patryk Smoliński, po prostu Patryczek. Miałeś Brachu dopiero 28 lat, a czuliśmy się, jakbyś przejeździł na Legię całe wieki. Powiedzieć o Tobie, że zawsze można było na Ciebie liczyć, że Twój pozytywny duch i energia zarażały otoczenie, że byłeś zawsze tam, gdzie Legia Cię potrzebowała, zawsze z przodu i zawsze do końca - to nie powiedzieć nic. Sam zawsze wolałeś działać niż gadać. Straciłeś życie, choć zawodowo to Ty ratowałeś je innym.
Takim byłeś, takim jesteś i na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci i w naszych sercach. Śpij spokojnie Bracie, dzięki ludziom takim jak Ty wiemy, jak wychować kolejne pokolenia fanatyków.
Przyjaciele z trybun

