W ramach 30. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa w kompromitujący sposób przegrała z Lechem Poznań 0-4. Legioniści już od 21. minuty grali w osłabieniu po bezpośredniej czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Początkowo arbiter główny spotkania, Piotr Lasyk, ukarał obrońcę Legii żółtą kartką, ale po konsultacji z sędziami VAR, Tomaszem Musiałem i Pawłem Sokolnickim, wykluczył legionistę z dalszego udziału w meczu.
Kontrowersje sędziowskie w meczu z Lechem. Czerwona kartka niesłuszna
niedziela, 26 kwietnia 2026 19:45
Mikołaj Ciuraźródło: Canal + Sport
Zmiana decyzji od początku wzbudziła duże kontrowersje. Do sytuacji w programie Liga+ Extra na antenie Canal+ Sport odniósł się były sędzia międzynarodowy i ekspert sędziowski, Adam Lyczmański.
- Sędziowie zapewne będą mogli spać spokojnie po decyzji o czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Spodziewam się informacji od kolegium sędziów, że była to dobra decyzja. Taki pewnie pójdzie przekaz. Moje zdanie jest jednak ciut inne. Przede wszystkim nie można oceniać tej sytuacji po stopklatkach. Taka ocena jest bardzo myląca i nie zawsze prawdziwa. Ten atak na stopklatce wygląda nieciekawie, ale chciałbym zadać pytanie i postawić dwa terminy z przepisów gry - czy był to nierozważny atak w nogi przeciwnika, czy poważny, rażący faul? Moim zdaniem był to atak nierozważny - stwierdził były arbiter
- Zakroczna noga gracza Lecha jest trącona, ale zawodnik Legii nie zakotwiczył nogi. To ułamek sekundy, w którym noga Leo Bengtssona się wygina. To jest kluczowe przy ocenie tej sytuacji. Pierwsza decyzja, którą podjął z boiska sędzia Piotr Lasyk, czyli żółta kartka, jest optymalna. Przy podtrzymaniu tej decyzji nie mówilibyśmy o kontrowersji - wytłumaczył swoją interpretację Lyczmański.
Były arbiter odniósł się także do drugiej kontrowersji. W 61. minucie za wykonany wślizg na Michale Gurgulu żółtą kartkę otrzymał Bartosz Kapustka. Pomocnik Legii trafił jednak czysto w piłkę, nie trafiając w nogi obrońcy Lecha.
- Żółta kartka dla Bartosza Kapustki z 61. minuty to również błąd sędziego. Jest to prawidłowe wejście w piłkę. Nabiegający zawodnik Lecha upada chwilę później przez nogi, lecz nie należało dać w tej sytuacji żółtej kartki - podsumował Lyczmański.
