Gościem programu Liga+ Extra na antenie Canal+ Sport był dyrektor sportowy Legii Warszawa, Michał Żewłakow. Opowiedział on o swoich odczuciach po meczu z Lechem, utrzymaniu Legii w Ekstraklasie, a także szeroko oraz konkretnie odpowiedział na liczne pytania dotyczące planów na przyszły sezon, sytuacji kontraktowych niektórych zawodników i planach transferowych.
Michał Żewłakow: Przed nami kilka poważnych rozmów
Mecz z Lechem
- Po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka miałem takie uczucie, że znowu wraca to, co przed rokiem. Kiedy zaczęliśmy rundę wiosenną, to stopniowo, wewnętrzna obawa, że każda akcja czy jakiś błąd naszego zawodnika, czy sędziego, spowoduje, że my nie zdobędziemy choćby punktu, zanikała. Możemy tu dyskutować - bo ja też bym czerwonej kartki nie dał - trzeba jednak powiedzieć, że Lech był od nas zdecydowanie lepszy pod każdym względem. Gdybyśmy porównali grę każdego zawodnika Legii z graczami Lecha, nie byłoby legionisty, który prezentowałby wyższy poziom niż gospodarze.- Kiedy zaczynasz mecz i to dość duży, bo te starcia budują dodatkowe emocje i trzeba umieć się zachować w sytuacjach kryzysowych, tracąc szybko bramkę i jednego zawodnika, to wychodzi wtedy, czy jesteś kozakiem, czy starasz się rozwodnić różnicę klas. Pierwsza połowa pokazała, że w każdym naszym pomyśle, który może nawet był dobry, brakowało dokładności. Choć powiedziałbym, że tego pomysłu też brakowało. Lechowi wychodziło natomiast wszystko - od tego jak chce strzelić bramkę, zdominować przeciwnika, czy tak piękne gole, jak ten pierwszy.
- Jeśli miałbym powiedzieć o jakichkolwiek pozytywach po tym meczu, to chyba nie można przyczepić się do bramkarza, bo w niektórych sytuacjach to jego interwencje spowodowały, że ten wynik nie był większy. Chyba jeszcze to, że nie straciliśmy bramki w drugiej połowie. Poza tym, ten mecz jest do zapomnienia.
Runda wiosenna i kwestia utrzymania
- Do układu ligowej tabeli jesteśmy powoli przyzwyczajeni. W każdym meczu trzeba punktować. Gdy nie da się wygrać, to trzeba zdobyć przynajmniej punkt. W ogólnym rozrachunku może być tak, że to właśnie jeden punkt da ci spokojne utrzymanie. Na przestrzeni tych 10 meczów bez porażki, przynajmniej ja, miałem już poczucie spokoju, że my meczu nie przegramy. Nie wiedziałem, czy jesteśmy w stanie wygrać z przeciwnikiem, ale miałem wewnętrzny spokój, że gramy na tyle rozważnie w obronie, że nie przegramy. Dzisiejszy mecz i cały obecny sezon pokazuje, że pewne schematy zachowań czy myślenie trzeba odstawić na bok.- Kiedy masz trenera, który ma swoją wizję, dłuższy kontrakt i widać, że jest zaangażowany, to jest więcej spokoju. Każdy następny mecz powoduje jednak, że tego spokoju jest albo dużo więcej, albo zdecydowanie brakuje. Ja mam wrażenie, że mój powrót do Legii to sprawdzanie przez los, czy ja to wytrzymam. Jeśli dotrwam do końca, to zaczną się robić wielkie rzeczy.
- Nie może być dla Legii ekstazy z utrzymania w Ekstraklasie. Dla mnie ten sezon jest życiową, sportową i etyczną nauczką, że dziś trzeba inaczej spojrzeć na ten klub niż przez pryzmat, przez jaki myślało się o nim wcześniej.
Plany na przyszły sezon, kończące się kontrakty
- Nie chciałbym mówić o szczegółach. Sezon jeszcze trwa. Z niektórymi zawodnikami będziemy musieli jednak naprawdę szczerze porozmawiać, powiedzieć o sytuacji klubu. My ich jednak potrzebujemy do końca rozgrywek. To nie znaczy też, że propozycje, które wyjdą do danego zawodnika z klubu, będą go zadowalać. Przed nami jest kilka poważnych rozmów. Mamy ogólny zarys na przyszłościowe plany, ale jeśli chodzi o poszczególne kandydatury, to chciałbym poczekać do momentu, gdy będziemy mogli powiedzieć, że jest spokojnie.- Czy może być tak, że zawodnik z kończącym się kontraktem nie gra na 100%? To jest jedną z odpowiedzi dla nas, w kontekście tego, czy warto się z danym zawodnikiem dalej wiązać. Jeśli jest to człowiek, który nie będzie podejmować ani ryzyka, ani większego wysiłku, to mam wrażenie, że taki zawodnik sam się będzie skreślał.
- Z Juergenem Elitimem jesteśmy w trakcie rozmów. Z Bartoszem Kapustką jeszcze nie rozmawialiśmy. Z Kacprem Tobiaszem rozmawiałem przed nowym rokiem. Dostałem odpowiedź, że forma kontraktu, jaka została zaproponowana i jej wysokość nie pasuje zawodnikowi, więc wydaje mi się, że obrał już inny kurs. Chcielibyśmy bardzo przedłużyć kontrakt Radovana Pankova. Musimy mierzyć się jednak z wymaganiami piłkarza i tymi ofertami, które do niego dopływają. Ciężko powiedzieć natomiast o sytuacji Jean-Pierre'a Nsame. Nie chodzi tu o jego formę i jakim jest piłkarzem dla Legii, tylko głównie o zdrowie i fizyczność. Jesteśmy również w trakcie rozmów z Rafałem Augustyniakiem. Myślę, że będziemy rozmawiać również z Patrykiem Kunem, ale nie daję gwarancji, że to się zakończy owocnie.
- Z Arturem Jędrzejczykiem już na początku tego sezonu rozmowa była pewnym totolotkiem. Rozmawiam z nim bardzo delikatnie. Trzeba sobie zdać sprawę, że jest to zawodnik, który ma swoje lata. Biorąc pod uwagę stan zdrowia, to też nie będzie piłkarz, który będzie dla trenera jak wojownik do każdego zadania.
Plany transferowe Legii
- Powiem szczerze - nie chciałbym sprzedawać zawodników. Wydaje mi się, że ostatnio zrobiliśmy trochę transferów, jeśli chodzi o przypływ pieniędzy do kasy klubu. Natomiast nie wykluczam, że znajdziemy się w takiej sytuacji, w której trzeba będzie podeprzeć się jakimś transferem.
- Chciałbym pomyśleć o stabilizacji. Żeby ci, którzy funkcjonują i ci, których będzie można przedłużyć, po prostu w drużynie zostali.
- Patrząc na obecne osiągnięcia naszych ofensywnych zawodników, można łatwo stwierdzić, że nie mamy w kadrze napastnika, który zagwarantuje 15-20 goli w sezonie. To nie znaczy jednak, że kolejny sezon nie będzie tym, który odczaruje trochę niektóre wartości. Jeśli chodzi o ofensywę, to wydaje mi się, że trzeba będzie poszukać kogoś, kto zadba o strzelanie goli.
Ewentualne zmiany w sztabie
- Czy będziemy chcieli kogoś dodać do sztabu w zamian za Inakiego Astiza? To jest temat do rozmowy z trenerem Markiem Papszunem. On będzie miał zdanie wiodące. Znając trenera, na pewno będzie chciał kogoś do pomocy. Na dziś nie możemy powiedzieć o żadnych nazwiskach.- Jeśli chodzi o Dawida Szwargę, to dla mnie na dzień dzisiejszy jest to tylko odbycie stażu i sympatyczna wizyta. Nie wykluczam jednak, że może przerodzić się to w coś więcej. Na razie trener Szwarga z ciekawością przyjechał zobaczyć, jak się pracuje w Legii.
