– To był bardzo dobry sparing na tle mocnego zespołu, który przecież będzie grał w eliminacjach do europejskich pucharów. Poza samym początkiem spotkania radziliśmy sobie świetnie i byliśmy zdecydowanie lepsi. Mieliśmy bardzo dużą przewagę, szczególnie pod względem wykreowanych sytuacji. Moim zdaniem ten mecz powinien zakończyć się naszym zwycięstwem w granicach 7-1 czy 8-2 – tak w skrócie przebiegało to starcie - powiedział po sparingowym meczu z Hapoelem Beer Szewa trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
Papszun: Powinniśmy wygrać 7-1
- Jako zespół wyglądaliśmy bardzo dobrze i to pomimo faktu, że na boisku pojawiła się duża liczba młodych zawodników. Widać jednak, że trenują z nami na co dzień i adaptują się do dorosłej piłki. To bardzo budujące, bo dzisiaj wszyscy zaprezentowali się z dobrej strony.
Konsekwencja ponad nieskuteczność
– Po przerwie strzeliliśmy trzy bramki i kolejny raz odwróciliśmy losy rywalizacji. To bez wątpienia staje się jedną z cech charakterystycznych naszego zespołu i to bardzo ważny aspekt. Z drugiej strony martwi mnie nieskuteczność z pierwszej połowy. Do przerwy wypracowaliśmy sobie 6-7 dogodnych okazji, a mimo to przegrywaliśmy. Najważniejsze, że drużyna pozostała konsekwentna. To właśnie ta konsekwencja doprowadziła do tego, że w drugiej połowie worek z bramkami w końcu się rozwiązał.
Rywalizacja w ataku i przyszłość młodzieży
– W drugiej części meczu na boisku pojawił się Łukasz Zjawiński i przy jego nazwisku można postawić duży plusik. Wykazał się bardzo fajną skutecznością, a dodatkowo wywalczył kilka akcji dla kolegów. „Zjawa” strzelił dwie bramki, ale miał jeszcze jedną kapitalną sytuację – mógł ustrzelić hat-tricka i to w zaledwie jedną połowę. Super, że mamy w kadrze trzech napastników i zawiązuje się między nimi zdrowa rywalizacja. To kolejny pozytyw tego spotkania.
– Jeśli chodzi o Stanisława Gierobę, to nie było go z nami na zgrupowaniu, ponieważ doznał kontuzji podczas ostatnich dni treningowych w Warszawie. To nasz młody zawodnik, chcieliśmy go jeszcze zobaczyć w akcji. Przyglądam mu się uważnie i zastanawiam nad decyzją, jaką ścieżkę dalszego rozwoju mu zaproponować. Kluczowe decyzje personalne dotyczące młodzieży zapadły już przed wyjazdem na obóz. Mówiłem wtedy, że możemy zabrać ze sobą określoną liczbę graczy. Większość tych piłkarzy, którzy dzisiaj z nami zostali, spędzi w Warszawie najbliższą rundę. Naturalnie, na sam koniec okresu przygotowawczego na pewno dojdzie jeszcze do pojedynczych ruchów wychodzących.
Raport zdrowotny: Powrót Wszołka i poważny minus sparingu
– Paweł Wszołek rozegrał dzisiaj więcej minut niż do tej pory i to znakomity prognostyk. Po kontuzji nie ma już śladu, co jest świetną informacją dla nas wszystkich. Paweł to niezwykle ważny zawodnik, co udowadniał przez kilka ostatnich sezonów w barwach Legii Warszawa. Bardzo mocno na niego liczymy. Dzisiaj, po dłuższej przerwie, dostał około 32-33 minut i wyglądało to naprawdę dobrze. Strzelił bramkę, co z pewnością podziała na niego budująco. Bardzo się cieszę, że wraca do gry. Mam nadzieję, że w kolejnym sparingu na boisku pojawi się już także Wahan Biczachczjan i będziemy mogli powiedzieć, że kadra jest wolna od urazów.
– Niestety, jedynym minusem tego spotkania jest martwiący uraz Antonio Colaka. Tuż po zejściu z boiska pojechał do szpitala. Jeśli zaś chodzi o Ivana Brkicia, to trenuje on już indywidualnie. Zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja. W najbliższy piątek jeszcze nie wystąpi, ale niewykluczone, że dostanie jakieś minuty w kolejnym meczu sparingowym z Radomiakiem Radom.
