Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Ci??ar w?aściwy

piątek, 9 lutego 2001 17:08
Wojciech Kowalczykźródło: Gazeta Wyborcza

Maciej Weber: Nazwisko Kowalczyk wiele kiedyś znaczy?o. Czy mia? Pan obawy, ?e próbując znów w Legii, narazi na szwank swój dotychczasowy dorobek?

Wojciech Kowalczyk: Obaw nie mia?em ?adnych. Jestem na tyle doświadczonym pi?karzem, by wiedzie?, czego mi trzeba, tzn. ile i jak powinienem trenowa?. Po dwóch miesiącach, które min??y od mojego powrotu, jestem przekonany, ?e nadal mog? dobrze gra? w pi?k?.

- Doktor Stanis?aw Machowski (lekarz Legii i reprezentacji) stwierdzi?, ?e po tak d?ugiej przerwie do pe?ni si? nie wróci Pan wcześniej ni? pod koniec maja, a mo?e nawet dopiero w nast?pnym sezonie.

- W meczu z Koreą [w niedziel? Legia wygra?a sparing 1:0 - red.] zagra?em 45 minut i czu?em si? dobrze. Na pewno brakuje mi jeszcze szybkości i świe?ości, ale jestem coraz silniejszy. Mam by? na tyle przygotowany do gry, by albo wystąpi? od początku spotkania przez 70 minut, albo da? mocną zmian? na ostatnie 20-30. Musz? po prostu do Legii si? nadawa?. Tak doświadczonemu zawodnikowi, jak ja, powinno by? ?atwiej, bo nie musz? biega? tyle co inni. Zresztą w przesz?ości to, ?e za du?o biega?em, by?o jednym z najcz?stszych zarzutów.

- Kibiców przy okazji pa?skiego powrotu najbardziej interesowa?o, ile Pan teraz wa?y. A dok?adniej, ile w tej masie jest niepotrzebnej nadwagi.

- Przed przyjściem do Legii waga pokaza?a 88,5 kg. Nadal czuj? si? ci??ki, ale systematycznie zrzucam kilogramy. Uda?o mi si? dok?adnie cztery i cho? teraz mi?śnie, wracając do równowagi, mają prawo troch? mnie obcią?a?, to ju? nied?ugo powinienem osiągną? swój ci??ar w?aściwy. Zbadam to po powrocie do Warszawy, bowiem waga w naszym hotelu jest jakaś dziwna. Gdy wchodz? na nią i widz?, jak strza?ka pokazuje 50 kg, od razu wiadomo, ?e coś jest nie tak. W innym przypadku znaczy?oby to chyba, ?e z tym odchudzaniem jednak przesadzi?em.

- Brakuje si??

- Cz?owiek inaczej si? teraz czuje, zw?aszcza po rzuceniu palenia. Doktor mówi?, ?e nie musia?em tego robi?. Ja jednak uzna?em, ?e przy tym ogromnym wysi?ku, jaki zdecydowa?em si? podją?, taka decyzja u?atwi mi powrót do formy.

- Ile wynosi ta granica, poni?ej której odchudzanie by?oby ju? czymś niew?aściwym?

- Moja idealna waga to 82-82,5 kg. Taką w?aśnie mia?em pi?? lat temu. Podczas igrzysk w Barcelonie by?o to 77 kg, ale powrót do tego jest niemo?liwy. Wtedy by?em jeszcze bardzo m?ody, a wiadomo, ?e z wiekiem nabiera si? masy.

- Pierwszy raz po siedmiu latach w barwach Legii zagra? Pan w styczniowym turnieju w Legionowie. Wi?kszoś? kibiców powita?a Wojciecha Kowalczyka z wielką ?yczliwością. Byli jednak i tacy, którzy si? podśmiewali, czekając, kiedy z?apie Pana pierwsza zadyszka.

- Szyderców zawsze by?o wielu. Tak b?dzie zawsze. Ludzie podśmiewają si? nawet z reprezentacji Polski. Sam wielokrotnie tego doświadczy?em. Wcale nie oczekiwa?em, ?e nagle stan? si? ulubie?cem wszystkich. Wystarczy mi ta cz?ś?, która mi dopinguje. A szyderców b?d? przyjmowa? tak samo. Oprócz pochwa? krytyka jest tak?e potrzebna. Jak ktoś lubi si? podśmiewa?, to niech mu to pójdzie na zdrowie. Gdy ja dawno siada?em na trybunach, te? czasem szydzi?em z niektórych pi?karzy Legii i to tych przez siebie lubianych.

- Odchodząc z Legii siedem lat temu, podkreśla? Pan, ?e z polskich dru?yn b?dzie si? liczy? tylko ta jedna jedyna. A z drugiej strony by? ?al, ?e klub z ?azienkowskiej nie umia? godnie Kowalczyka po?egna?.

- To nie wina Legii, tylko niektórych ludzi w niej pracujących. By?o, min??o. Do tego klubu zawsze chcia?em wróci?. Od urodzenia mieszka?em w Warszawie, w tym klubie prze?y?em najpi?kniejsze chwile.

- Z ró?nych wzgl?dów, gdy po raz pierwszy pojawi?a si? wieś?, ?e Wojciech Kowalczyk wraca do Polski, nie mówiono o powrocie do Legii. Pojawi? si? Lech, bardzo konkretnie wygląda?a propozycja Pogoni. S?yszano nawet o tym, ?e by? Pan ju? po s?owie z pracującym wtedy w tym klubie Januszem Wójcikiem, a jednak nic z tego nie wysz?o.

- Ci??ko powiedzie?, dlaczego tak si? sta?o. Rozmawia?em i z trenerem Wójcikiem i z prezesem klubu Sabrim Bekdasem. By?o to w czerwcu ubieg?ego roku. Ja chcia?em tylko zaczą? gra? w pi?k?. Mniejsza o to w jakim klubie. Tak samo by?oby teraz, gdyby nie zg?osi?a si? Legia. Kto wie, jakby to si? sko?czy?o. Prawdopodobnie w Śląsku Wroc?aw, bo na ten temat ju? rozmawia?em z panem Wójcikiem. Skoro jednak jest tak, jak jest, to tylko lepiej. Chcia?em przede wszystkim mieszka? w Warszawie, a poza tym nie bez znaczenia by? fakt spróbowania si? w naprawd? dobrej dru?ynie.

- W dobrej jednak trudniej o miejsce. W Śląsku szybciej gra?by Pan w pierwszym sk?adzie.

- Gdyby chodzi?o tylko o to, by si? porusza?, to móg?bym zatrudni? si? np. w drugiej lidze. Tam pogra?bym sobie troch? na pewno, cho?by na stoperze. I nie by?by to dla mnie ?aden dyshonor. Z drugiej jednak strony zawsze stawia?em sobie wysokie cele. Chcia?em udowodni? niedowiarkom, ?e sta? mnie na zdobycie mistrzostwa Polski z Legią i granie z nią w europejskich pucharach. Je?eli wszystko potoczy?oby si? dobrze, to chcia?bym tu zosta? przez kilka nast?pnych lat. By? mo?e do ko?ca kariery.

- Kiedy rozwią?e Pan swoje problemy z Betisem Sewilla?

- Do Legii zosta?em z tego klubu wypo?yczony tylko na pó? roku. Je?eli si? uda, to mo?e odbior? swoją kart? zawodniczą w trakcie zgrupowania Legii w Hiszpanii. Ale do tego jeszcze daleka droga.

- Od pa?skiego poprzedniego pobytu w Legii min??o siedem lat. Czy przez ten czas wiele si? w klubie zmieni?o?

- Podstawowa ró?nica jest taka - gdy odchodzi?em, Legia by?a mistrzem kraju. I nie chodzi mi tylko o odebrany tytu?, który i tak zaliczam do swojej biografii. W sezonie, gdy ju? oficjalnie wywalczy?a mistrzostwo, zdą?y?em jeszcze rozegra? cztery spotkania i strzeli? trzy gole, zanim odszed?em. Tak?e i ten sukces idzie na moje konto. W czasie, gdy mnie tutaj nie by?o, ju? w?aściwie wszyscy zdą?yli zosta? mistrzami. Widzew, ?KS, Wis?a, a nawet Polonia.

- Jak Panu si? pracuje z trenerem Smudą?

- Nasza wspó?praca przebiega normalnie. Staram si? wykonywa? to, czego za?yczy sobie trener.

- W trosce o zdrowie pozwolono Panu dwa razy odpoczą?. Zdaniem klubowego lekarza nie by?oby jednak najgorzej, gdyby ta przerwa przeciągn??a si? na jeszcze kilka treningów.

- Ja musz? odpoczywa? wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuj?. Zdarzy?o si? tak, ?e dosta?em wolne podczas pierwszego sparingu Legii na Cyprze. I prawd? mówiąc, nie bardzo by?em z tego zadowolony. Z drugiej strony mo?e i dobrze si? sta?o, bo przecie? na sprawach związanych z funkcjonowaniem organizmu lekarze znają si? rzecz jasna lepiej od nas, zawodników. Ale te? chc? powiedzie?, ?e pracuj? tak samo jak reszta zespo?u i nie odpuszczam. Cho? wiem, ?e jestem bardziej od innych obcią?ony i ci??ki trening bardziej ni? innym potem mi doskwiera.

- To musi bardzo ró?ni? si? od tego, co robi? Pan przez ostatnie pó?tora roku. Amatorskie gierki z kolegami z pewnością nie są tym samym, co profesjonalne podejście do treningu.

- Przez te pó?tora roku g?ównie chodzi?em na si?owni?. Oczywiście nie przez ca?y czas, bo w innym przypadku zrobi?bym z siebie, jak to si? mówi, gościa bez szyi. Troch? grywa?em na podwórku, troch? w hali. S?ysza?em ju? pog?oski o tym, ?e "Kowal" dlatego wytrzymuje zaj?cia z Legią, bo gdzieś tam ?wiczy i nie chce si? przyznawa?. Nie, ja pó?tora roku nic nie robi?em. By? mo?e mam taki silny organizm, ?e po tak d?ugiej przerwie ci??kie treningi nie są dla mnie nie do zniesienia. Oczywiście jestem wolniejszy od kolegów i to musz? wy?wiczy?. Ale to nie przepaś? nie do przeskoczenia. B?d? stara? si? do nich dochodzi?. Na początku rozgrywek szczyt mojej wydajności to 75 proc. tego, co jestem w stanie osiągną?. To jednak nie tak, ?e ju? w marcu mia?em zosta? najlepszym pi?karzem Legii albo nawet ligi. Mam przeprowadzi? jedną, dwie akcje w meczu pozwalające przynieś? nam gola. Gdyby to si? uda?o, to mog? by? z siebie zadowolony.

- Pan nic nie robi? przez pó?tora roku. Lenistwo jest mi?e, w ko?cu jednak chyba bywa nudne?

- Na pewno po pewnym czasie czuje si? g?ód pi?ki. Ogląda si? mecze w telewizji, samemu chcia?oby si? pogra?. Początkowo liczy?em, ?e przerwa potrwa najwy?ej pó? roku. Po tym czasie okaza?o si?, ?e Betis spad? z pierwszej ligi i znowu zacz?to robi? problemy. Nie chciano nawet rozmawia? ze mną na temat oddania mi karty zawodniczej. Musia?y miną? kolejne miesiące, musia?em do nich pojecha? i osobiście pokierowa? sprawami.

- W pa?skiej sytuacji takie pytanie mo?e by? nie na miejscu. Ale czy myśli Pan jeszcze o wyst?pach w reprezentacji?

- Na pewno. Wiem jednak, ?e najpierw musz? znowu zaczą? gra? w pi?k? i to na odpowiednim poziomie. Mam by? jednym z najlepszych w polskiej lidze i wtedy znajdzie si? dla mnie miejsce, bo nawet je?eli nie trener Engel, to dziennikarze zrobią taki szum, ?e powo?anie mnie nie ominie. W przesz?ości zagra?em naprawd? wiele dobrych spotka? w kadrze. Trener musia? je widzie?. W reprezentacji grają znacznie starsi ode mnie i robią to bardzo dobrze. W 1991 roku, gdy zaistnia?em w prawdziwym futbolu, od razu mia?em wspania?ą seri?. Rewelacyjnie posz?o mi z Sampdorią, w reprezentacji m?odzie?owej, a potem w pierwszej. Wsz?dzie strzela?em bramki. Po dziesi?ciu latach moje ?ycie wywróci?o si? do góry nogami. Licz? jednak, ?e coś takiego mo?e jeszcze si? powtórzy?. Wszystko zale?y ode mnie.

- Teraz konkurencja w Legii jest mocna, ale pa?skim zdaniem za dawnych czasów by?o wi?cej dobrych zawodników.

- By?o, by?o. Dzisiejsza Legia te? traci ma?o bramek, ale wtedy my ich znacznie wi?cej strzelaliśmy. Ja zdobywa?em po kilkanaście w sezonie, a byli i tacy, jak Maciek Śliwowski czy Jurek Podbro?ny, którzy potrafili mie? ponad 20. A strzela?a ca?a dru?yna. Leszek Pisz z wolnych, Radek Michalski, obro?cy Zbyszek Mandziejewicz, Marek Jó?wiak, a nawet Jacek Zieli?ski. Trafiali i rezerwowi. W naszym najlepszym sezonie konta nie wzbogaci? jedynie "Robak", bo przez ca?y czas tylko sta? na bramce. Poza tym mieliśmy prawdziwe sukcesy. A dru?yna mająca sukcesy zawsze b?dzie lepsza od tej, która ich nie ma. I tamta by?a bardziej od obecnej weso?a. Tworzy?o ją mnóstwo rozmaitych"kabareciarzy".

- Ca?a pi?karska Polska wie, ?e Wojciech Kowalczyk zawsze lubi? piwko i to w ró?nych ilościach. Co teraz? Nie pije Pan w ogóle?

- To co pisano w gazetach, to zawsze by?a nieprawda. I tak nigdy nie wiedzieli, co pij? i ile. Pisali, bo chcieli napisa?. Pi? to ja mog? codziennie, tylko soczek albo herbat?. Specjalnie mnie nawet do piwa nie ciągnie. Móg?bym sobie jedno wypi? nawet na zgrupowaniu, jednak póki nie wiadomo co z wagą, nie chc? przesadza?. Ale jak wrócimy do Warszawy, to mo?e sobie na jedno pozwol?.

- Ca?e szcz?ście, bo akurat polskie piwo jest na pewno lepsze od cypryjskiego.

- Co do tego drugiego, to nie wiem. Nie próbowa?em.


Rozmawia? w Episkopi Maciej Weber

Udostępnij