W listopadzie ubiegłego roku Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa wniosło prywatny akt oskarżenia przeciwko prezesowi Legii Leszkowi Miklasowi w sprawie pomówienia, którego po wydarzeniach w Wilnie miał dopuścić się prezes klubu. Fani oskarżają Miklasa o to, że 8 lipca na konferencji prasowej - za pomocą mediów - pomówił SKLW o przyczynienie się do powstania zamieszek podczas nieszczęsnego meczu w Wilnie. Dzisiaj doszło do pierwszej rozprawy pojednawczej. Na sali sądowej zjawili się reprezentanci SKLW wraz ze swoim pełnomocnikiem Andrzejem Pleszkunem oraz Leszek Miklas ze swoim mecenasem.
SKLW kontra Miklas - ugody nie będzie
Sąd zaproponował obydwu stronom zawarcie ugody. SKLW przychyliło się do tego wniosku, ale Leszek Miklas nie (zgoda oznaczałaby przyznanie się prezesa do błędu). W związku z tym w najbliższych tygodniach będziemy świadkami kolejnych rozpraw.
Przypomnijmy, że SKLW oskarża Miklasa o to że podważył "idee przyświecające istnieniu Stowarzyszenia Kibiców, wypowiadając następujące słowa: 'SKLW ma wpisane w swój statut szczytne cele, ale nie są one realizowane. Co więcej, mamy podejrzenia, że stowarzyszenie częściowo przyczyniło się do powstania takiego stanu, jaki miał miejsce podczas meczu z Vetrą', przez co poniżył SKLW w opinii publicznej i naraził je na utratę zaufania. (...) Najbardziej oburzające jest nie tylko pominięcie roli SKLW w pacyfikowaniu agresji na stadionie w Wilnie, ale wręcz dosłowne pomawianie o inspirację chuligańskich ekscesów grup nieodpowiedzialnych pseudokibiców, zupełnie niezwiązanych ze stowarzyszeniem." - powyższe fragmenty oskarżenia w listopadzie 2007 opublikowało Życie Warszawy.
