Mamy przyjemność zaprezentować Wam pracę dyplomową redaktora Legia LIVE! Jakuba "Qbasa" Majewskiego, którą obronił na studiach podyplomowych. "Nigdy nie zostaniesz sam!" to reportaż o grupie niepełnosprawnych kibiców Legii i ludziach, którzy zaopiekowali się nimi w imię kibicowskiej solidarności. Tekst powstał na przełomie maja i czerwca tego roku. Z tego powodu pewne rzeczy straciły na aktualności. Ze względu na sporą objętość, materiał został podzielony na części, które będziemy cyklicznie publikować. Zapraszamy do lektury!
"Nigdy nie zostaniesz sam" - cz. I
Nigdy nie zostaniesz sam!

Z początku nie jest łatwo, ale powoli rozmowa zaczyna się kleić: Jesteśmy jedynymi kibicami, obok tych z Korony Kielce, którzy uczestniczą w wyjazdach na mecze swojego klubu w innych miastach i bardzo jesteśmy z tego powodu zobowiązani Stowarzyszeniu. Zresztą, w trakcie meczu zobaczysz, że umiemy wyrażać swoją wdzięczność – dodają nieco tajemniczo. Faktycznie, podczas spotkania w rogu trybuny krytej wisi transparent: "Niepełnosprawni kibice Legii dziękują Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa za pomoc w organizacji meczów wyjazdowych".



Na mecze wyjazdowe jeżdżą regularnie. Do Bełchatowa też się wybierali. Razem z 2500 innych fanatyków. Odbył się tam finał Pucharu Polski. Legia wygrała z największym rywalem ostatnich lat – Wisłą Kraków. Wśród legijnej braci mecz był zapowiadany jako kibicowskie wydarzenie sezonu: - Choć to bardzo niedogodny termin (wtorek, godzina 17:00) to nie mogliśmy odpuścić tego spotkania. Pojechało 11 osób.
"Cała Legia zawsze razem"

Aby uniknąć takich "przygód" w przyszłości, władze SKLW postanowiły same zająć się organizacją wyjazdów dla niepełnosprawnych. Z początku nie były łatwo, ale dość szybko pomoc przyszła z Urzędu Miasta. Dzięki panu Markowi Chodkiewiczowi, koordynatorowi do spraw sportu, mieli do dyspozycji busa. Ich debiutancki wyjazd przypadł na mecz
w Kielcach, w ramach rozgrywek o Puchar Polski. Było zimno i wszędzie pełno śniegu, ale to nie zniechęciło zapaleńców. Mimo, iż siedzieli wśród fanów Korony, dzięki troskliwej opiece kieleckiej ochrony, mogli spokojnie obejrzeć spotkanie. Niestety, Legia przegrała aż 0:3 i odpadła z rozgrywek.

Tak przy grupie pojawił się Bartek Pawlisiak. Ma 30 lat, pracuje na lotnisku Okęcie. Sprawia wrażenie człowieka bardzo otwartego. Widać, że szybko nawiązuje kontakty i łatwo z nim osiągnąć nić porozumienia. Często żartuje i dużo się uśmiecha. To facet zdecydowany w swoich sądach, ale jednocześnie nie ma w nim zacietrzewienia. Kibicem Legii jest "od zawsze" i od początku działa w Stowarzyszeniu: - Pod naszymi skrzydłami na Polonię jechało dużo osób, nie tylko niepełnosprawni, ale też dom dziecka. Zgłosiłem się jako opiekun. Nie miałem wprawdzie wcześniej kontaktów z niepełnosprawnymi, ale postanowiłem spróbować pomóc.
CDN.
