Po porażkach w Bytomiu i Bełchatowie Jan Urban zapowiadał roszady w składzie. Trener Legii dotrzymał słowa i na ławkę powędrował Roger oraz Miroslav Radović. W ich miejsce pojawili się Bartłomiej Grzelak i Piotr Rocki. Ten drugi do wyjściowego składu Legii powrócił po dość długiej przerwie. Postanowiliśmy więc uważniej przyjrzeć się jego grze.
Pod lupą LL! - Piotr Rocki
Po meczu ze Śląskiem na korzyść Rockiego na pewno przemawia wynik końcowy. Po dwóch zaskakujących porażkach Legia wygrała i cała drużyna zagrała dobre spotkanie. Błędem byłoby jednak sądzenie, że po wygranej 4-0 "Rocky", może być pewny miejsca w składzie w kolejnym meczu. "U mnie nie ma pewniaków, a kadra to nie tylko jedenastu piłkarzy, którzy wybiegają na murawę" - uważa Urban.
Trener Legii mógł być jednak zadowolony z postawy Rockiego przeciwko Śląskowi Wrocław. Pozyskany latem piłkarz został ustawiony w pomocy. Jednak to on zdecydowanie częściej niż Bartłomiej Grzelak wspierał w ataku Takesure Chinyamę. Żaden z wypadów "Rockiego" do ataku nie zakończył się jego strzałem na bramkę.
W grze Rockiego nie zabrakło także przebojowości i gry na pograniczu faulu, z której słynie zadziorny zawodnik. "Rocky" pokazał, że z powodzeniem może grać w pierwszym składzie Legii. Jeśli mimo to Urban na kolejne spotkanie nie znajdzie w linii pomocy miejsca dla Rockiego, to może być pewien, że na ławce ma wartościowego zmiennika.
Poniżej przedstawiamy meczowe statystyki Piotra Rockiego (w nawiasie pierwsza + druga połowa).
Piotr Rocki
Czas gry: 77 minut
Strzały celne: 0
Strzały niecelne: 0
Podania celne: 20 (12+8)
Podania niecelne: 6 (3+3)
Faulował: 2 (2+0)
Faulowany: 1 (0+1)
Straty: 3 (2+1)
Odbiory: 1 (1+0)

Piotr Rocki w akcji podczas meczu ze Śląskiem - fot. Mishka
