Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Rozważam zmianę ustawienia

wtorek, 9 grudnia 2008 08:29
Jan Urbanźródło: Życie Warszawy

Jak podsumuje pan postawę swojego zespołu tej jesieni?
Jan Urban: Początek był zdecydowanie poniżej oczekiwań. Zabrakło czasu, żeby skonsolidować drużynę. Brak podstawowych zawodników – Rogera, Jakuba Wawrzyniaka, Inakiego Astiza i Takesure’a Chinyamy – w okresie przygotowawczym odbił się na postawie zespołu w europejskich pucharach. Zbyt łatwo odpadliśmy z FK Moskwa, ten zespół w normalnych warunkach byłby do pokonania. Dopiero później wszystko poukładaliśmy i rozkręciliśmy się.


Którego zawodnika mógłby pan pochwalić za największy postęp?
- Zadowolony jestem z postawy całej defensywy. Wśród obrońców największy postęp zrobił Kuba Rzeźniczak. Cieszę się, bo to młody zawodnik, a widzimy, że ma coraz bardziej ustabilizowaną formę. Z kolei po drugiej stronie defensywy słowa uznania należą się Kubie Wawrzyniakowi. W ubiegłym sezonie walczył o miejsce w składzie, obecnie jest go pewny.To obrońca o świetnych warunkach fizycznych, przeciwko któremu gra się bardzo nieprzyjemnie. Oby utrzymał na dłużej wysoką formę, a będziemy mieć z niego wiele pożytku.


Teraz piłkarze odpoczną, a w styczniu wracacie do treningów. Nad czym musicie najwięcej popracować?
- Czekają nas dwa zgrupowania: w Hiszpanii i w Niemczech. Do poprawy mamy mnóstwo rzeczy. Choć wielu zawodników pokazało, na co ich stać, mam wrażenie, że wyniki drużyny za bardzo zależą od Takesure’a Chinyamy. Kiedy on nie strzela gola, pojawiają się problemy. Mamy kreatywnych pomocników, ale oni też muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za gole.


W którym meczu pana zespół zagrał na miarę pana oczekiwań?
- W meczu z Wisłą Kraków pokazaliśmy, że potrafimy połączyć w grze widowiskowość z agresją. Podobała mi się też drużyna w drugiej połowie spotkania z Lechią w Gdańsku. Widziałem, że zależy jej nie na utrzymaniu prowadzenia, ale na jego podwyższeniu. W kilku meczach tego sezonu udało nam się połączyć efektowną grę z efektywnością. A to jest bardzo trudne. Jednak wiem, że stać nas na to i do tego dążymy.


Legię opuści Aleksandar Vuković. Jak wyobraża pan sobie drużynę bez niego?
- Mam różne pomysły na wypełnienie luki po "Aco". Mogę dalej ustawiać drużynę w ten sam sposób i liczyć, że ktoś zastąpi Vukovicia. Choćby Martins Ekwueme, który – moim zdaniem – ma ogromny potencjał, ale musi go wykorzystywać. Mogę też zmienić ustawienie. Tak, by w składzie było dwóch napastników. Chociaż to trudne, kiedy Bartek Grzelak ciągle narzeka na urazy.


A może Vukovicia mógłby zastąpić Tomasz Jarzębowski? Sporo się mówi o jego powrocie na Łazienkowską...
- Byłby dla nas z pewnością wzmocnieniem. To bardzo dobry uniwersalny piłkarz, który może grać jako defensywny, ofensywny, prawy pomocnik albo prawy obrońca. Jednak na razie nie ma tematu, bo "Jarza" ciągle jest piłkarzem GKS Bełchatów.


Legię opuszcza także Edson. Jego zastąpić będzie łatwiej?
- Nie byłoby problemu, gdyby zdrowy był Sebastian Szałachowski. Będziemy cierpliwie czekać. Prognozy co do "Szałacha" są optymistyczne. Do treningów ma wrócić w styczniu. Jednak pamiętajmy, że on miał bardzo poważną kontuzję.


Liczy pan, że do drużyny dołączą nowi piłkarze?
- Nie zanosi się na to. Pamiętajmy jednak, że choć "Aco" i Edson odchodzą, mieliśmy bardzo szeroką kadrę. Niektórzy zawodnicy, jak np. Piotr Bronowicki, nawet nie dostali szansy występów w lidze. Jednak mamy jeszcze sporo czasu, by ukształtować drużynę.


Myśli pan o zasileniu jej piłkarzami wypożyczonymi jesienią do klubów I ligi?
- Tak. Adrian Paluchowski strzelił dziesięć goli dla Znicza, Kamil Majkowski błyszczał w Wiśle Płock. Ich zabierzemy na zgrupowanie i podejmiemy następne decyzje. Jeśli z nami nie zostaną na rundę wiosenną, spróbujemy ich znowu wypożyczyć, ale już do ekstraklasy.


Jak będzie wyglądała wiosną walka o mistrzostwo Polski?
- Czołówka jest wyrównana, przed nami tylko 13 kolejek. Dodajmy, że bardzo trudnych. W tym sezonie w ekstraklasie gra mnóstwo zespołów, które nie tracą punktów u siebie. Każdy wyjazd jest więc trudny. Tymczasem rywale nie śpią. O tytuł powalczymy z Wisłą i Lechem. Poznaniacy będą bardzo groźni. Teraz zbierają bezcenne doświadczenia w meczach rozgrywek o Puchar UEFA. I tego im zazdroszczę.


Rozmawiał Andrzej Borodej