"Wynik mnie nie zaskoczył, bo takie padają w sparingach. My w zeszłym roku dostaliśmy 1-6 od FC Basel. Są czasami takie mecze, gdy wygrywa się łatwiej niż mogłoby się wydawać. W pierwszej połowie, gdy graliśmy przeciwko pierwszej drużynie Dynama, to również oni mieli swoje sytuacje do strzelenia bramek, a my musieliśmy grać z kontrataku. Miałem nadzieję, że więcej będziemy grać piłką, a to się nie do końca udawało" - mówi po efektownej wygranej z Dynamem Kijów trener Jan Urban.
Urban: Chinyama nie może unikać walki
"W drugiej połowie było już pod tym względem dużo lepiej. Ukraińscy zmiennicy nie byli na takim poziomie jak ich koledzy. Cieszę się, że umieliśmy to dobrze wykorzystać i padło sporo bramek. Pamiętajmy jednak, że to tylko sparing, choć wynik oczywiście nas bardzo cieszy. U nas niektórzy zagrali po raz pierwszy całe 90 minut, inni 65 i fizycznie wyglądało to już całkiem nieźle. Cieszy kolejny gol zdobyty po stałym fragmencie. Dzięki temu piłkarze zyskują wiarę, że powtarzane na treningach schematy przynoszą efekty. Oby te nasze stałe fragmenty funkcjonowały tak jak dziś aż do maja." - dodaje szkoleniowiec Legii.
"Dwukrotnie strzelił dziś Chinyama, ale nie prezentował się najlepiej pod względem fizycznym. Brakowało w jego grze zaangażowania. Grał jednak bardzo efektywnie. Są takie mecze, gdy Takesure szuka tylko bramki, chowa się za obrońcami unikając walki. Musi zdawać sobie sprawę z tego, że dopóki strzela to jest dobrze, ale jeśli przestanie to nie ma nic do zaoferowania drużynie. A tym samym nie ma argumentów by się obronić. Podoba mi się gra Adriana Paluchowskiego - nabrał sporo pewności siebie podczas wypożyczenia do Znicza. Ożywił dziś naszą grę, choć wciąż jest nieskuteczny. Jego problemem jest zbytnia nieśmiałość na boisku, a tu trzeba być troszkę bardziej odważnym. Ale doświadczenie z zaplecza ekstraklasy już procentuje" - kończy Urban.
