Rok temu Wojciech Szala strzelił dwie bramki w meczach sparingowych. W spotkaniu z Rot Weiss Essen "Szalken" znów wpisał się na listę strzelców. Stoper Legii szybko został więc ochrzczony mianem "Króla sparingów". Wszystko dlatego, że w ligowych meczach w barwach Legii Szala nie strzelił jeszcze ani jednej bramki. "A jaki tam ze mnie król. Ustaliłem sobie limit jednej bramki na rok, a że jestem słowny, to właśnie go wykonałem" - śmieje się legionista.
Szala: Jaki tam ze mnie król
środa, 11 lutego 2009 20:19
Tomek Janusźródło: własne
Przy takim limicie, wydaje się, że Szala powinien wstrzymać się ze strzelaniem do ligowych spotkań. Zawodnik zapewnia, że będzie polował na kolejne trafienia. "Do tej pory zazwyczaj zostawałem z tyłu. Nie jest jednak wykluczone, że teraz będę częściej wchodził w pole karne przy stałych fragmentach gry" - mówi "Szalken".
Doświadczony zawodnik z dystansem podchodzi do trudnego spotkania z Rot Weiss Essen. "To nie jest jeszcze czas, żebyśmy byli w optymalnej formie. Ciągle trenujemy po dwa razy dziennie i to jest czuć. Zobaczmy też jak ostry był ten mecz. Ale z drużynami niemieckimi czy rosyjskimi często tak jest i dochodzi do sprzeczek czy bójek. To coś normalnego i jesteśmy do tego przyzwyczajeni" - kończy Szala.
