Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Urban: To, że prowadzimy, jest efektem pracy, a nie przypadku

środa, 22 kwietnia 2009 12:49
Urban: To, że prowadzimy, jest efektem pracy, a nie przypadku
Jan Urban - fot. turi
Woytekźródło: Rzeczpospolita

W dzisiejszym wywiadzie dla Rzeczpospolitej, Jan Urban mówi o zbliżającym się arcyważnym spotkaniu z Lechem Poznań. "To taki przeciwnik, który potrafi wygrać z każdym. Myślę, że mecze w Pucharze UEFA mogą teraz procentować. Kiedy wygrywa się z Austrią w ostatniej sekundzie, kiedy remisuje się z Deportivo La Coruna i pokonuje Feyenoord w Rotterdamie, to drużyna uczy się gry pod presją, odpowiedzialności i radzenia sobie ze stresem. Na stres nie wystarczą słowa trenera czy psychologa, z którym współpracujemy. To już jest sprawa każdego zawodnika. Mam w drużynie takich, którzy, by uwierzyć w swoje możliwości, potrzebowali dużo więcej dobrych spotkań niż inni. Cieszę się tylko, że gramy z Lechem u siebie, statystyki mówią, że w Warszawie rzadko tracimy punkty" - mówi Urban.

"Na Łazienkowskiej nie ma ciszy. Wyzywają nas całkiem głośno, ale trwa to już drugi rok i – jak się okazuje – do wszystkiego można się przyzwyczaić. A nasi rywale czują jednak presję związaną z samym przyjazdem do Warszawy i grą na tym stadionie. Ja stresu związanego z tym, że kibice ostatnio wyzywają także mnie, nie odczuwam wcale. Jeśli nie podoba im się moja praca, to niech krzyczą, mają do tego prawo. Nie pogodzę się z tym, że wyzywają moich piłkarzy. Pierwszy byłbym zły, gdybym widział brak zaangażowania. A nie widziałem" - odpowiada trener Legii na pytanie o atmosferę, jaka towarzyszy Legii na Stadionie Wojska Polskiego.


"Wierzyłem że Chinyama strzeli 16 goli. Jest tam, gdzie nie ma obrońcy, potrafi strzelać lewą i prawą nogą. Za mało biega, marnuje sytuacje i koledzy muszą na niego pracować w defensywie, ale uważam, że to się nam opłaca. Strzeliliśmy najwięcej goli w lidze, straciliśmy najmniej – kalkulacja jest prosta. Wiem, że jedyny napastnik Chinyama w składzie to jest niebezpieczne, ale przecież szukaliśmy innego i żaden z testowanych nas nie przekonał. Przyznaję jednak, że gdyby Takesure miał groźnego konkurenta, kilka razy szybciej zszedłby z boiska" - ocenia grę najskuteczniejszego legionisty Urban.


Trener Legii przekonuje, że nawet największe kluby na świecie nie wygrywają wszystkiego, stąd też mogą się zdarzyć takie wpadki ja ze Stalą Sanok. "Może powinny, ale nie wygrywają. Real Madryt odpada z Pucharu Króla z trzecioligowym Realem Union. Villarreal też z trzecioligowcem, a przecież oba kluby grały w Lidze Mistrzów. Teraz biegać potrafią wszędzie, zmobilizować się na jedno spotkanie – także. Pracuję nad tym, żeby z każdym rokiem Legia sprawiała coraz mniej negatywnych niespodzianek, ale nie da się tego wykluczyć. To, że jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli, świadczy jednak, że do tej pory tych niespodzianek i tak sprawiliśmy najmniej w Polsce. Powinienem być dumny ze swoich zawodników. Skład jest, jaki jest, a w lidze przecież miały rządzić Lech albo Wisła, która ma najwięcej doświadczenia w zdobywaniu trofeów w Polsce. Zdziwiłbym się, gdybyśmy mieli dziesięć punktów przewagi, a to, że prowadzimy, jest tylko efektem pracy, a nie przypadku" - uważa warszawski szkoleniowiec.


Co zrobi trener gdy Legia awansuje do europejskich pucharów? "Pójdę do prezesa i powiem, że chcę kupić tego i tego. A on powie, że ma pieniądze tylko na jednego. W Europie transferów gotówkowych jest coraz mniej, kluby bankrutują. Każdy chce drogo sprzedać, a tanio kupić. Stawianie ultimatum, że jeśli nie będzie wzmocnień, to odchodzę, byłoby głupie. Mógłbym tak zrobić, wiedząc, że pieniądze są w kasie, ale pieniędzy na transfery w kasie nie ma" - kończy Urban.

Udostępnij