Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Czeka nas pracowity okres

czwartek, 27 grudnia 2001 16:40
Jerzy Engelźródło: PAP

-Serdecznie gratulacje z okazji nagrody dla "Trenera Roku". Z kończącym się rokiem łączyć się będą zapewne tylko miłe wspomnienia?

Jerzy Engel: Trudno się z tym nie zgodzić. Zarówno w moim życiu prywatnym, jak i pracy trenerskiej był to szalenie udany okres. Powiem więcej - był to bardzo dobry rok dla całej polskiej piłki nożnej.

-Złożyły się na to głównie sukcesy prowadzonej przez pana
reprezentacji.


- Przede wszystkim zaś wykonanie celu, jakim był pierwszy od 16 lat awans reprezentacji do finałów mistrzostw świata. A to nie byłoby możliwe, gdyby nie pojedyncze sukcesy, czyli zwycięstwa w meczach eliminacyjnych - trudnych, z wymagającymi rywalami, często trzymających w napięciu do ostatnich sekund, zwycięstwa odnoszone często w bardzo ładnym stylu.

-Wyniki prowadzonej przez pana drużyny wpłynęły na poprawę
klimatu wokół polskiego futbolu i nastawienie kibiców.


- Dzisiaj cała piłkarska Polska, a chyba nie tylko piłkarska, cieszy się z sukcesów reprezentacji. Polscy kibice żyją meczami drużyny narodowej, które stanowią swego rodzaju piłkarskie święta. A reprezentacja jest lokomotywą wielu przemian, zmian na lepsze nie tylko w futbolu, ale i całym polskim sporcie.

-Wyróżnienie dla "Trenera Roku" odebrał pan po raz drugi z
rzędu. Czy to Jerzy Engel wykreował reprezentację Polski, czy drużyna narodowa wykreowała swojego trenera?


- Trener i drużyna przypominają system naczyń połączonych. W ich wspólnej pracy, wspólnym wysiłku zawsze następuje punkt zwrotny. Do pewnego momentu trener kreuje drużynę, gdyż to on jest odpowiedzialny za jej budowę, tworzenie, za selekcję zawodników itp. A po pewnym czasie role się odwracają - gdy zespół jest zbudowany, dobrze przygotowany, przychodzą dobre wyniki, to drużyna pracuje na nazwisko swojego szkoleniowca i lansuje jego
osobę.

-Na sukces reprezentacji pracuje wielu ludzi.

- Oczywiście. W całym procesie nic nie dzieje się i nie może działać oddzielnie i samoczynnie. Przecież ja jestem częścią większego zespołu - nic nie zrobiłbym bez piłkarzy powoływanych do kadry, a oni może osiągnęliby trochę bez mniej bez mojej pomocy.

-Następny rok zapowiada się jako okres wytężonej pracy.

- To będzie z pewnością okres jeszcze cięższej pracy dla wszystkich ludzi związanych z reprezentacją, niż kończące się 12 miesięcy. Obecnie skupiamy się na dopięciu na ostatni guzik wszelkich spraw organizacyjnych. Już to pokazuje jak wielkim wyzwaniem są zbliżające się szybkimi krokami mistrzostwa świata.

Istotnych kwestii, które trzeba załatwić, ustalić czy uzgodnić jest co nie miara. A nie wolno zapomnieć o żadnym ze szczegółów, które w obliczu tak ważnej imprezy mogą odgrywać ważną rolę.

-Piłkarzy również czeka ogromny wysiłek.

- I to nie tylko fizyczny, ale głównie psychiczny. Ostatni okres przygotowań i turniej finałowy to dla nich co najmniej około 40 dni przebywania razem, w jednej grupie. W grupie do której każdy musi doskonale pasować mentalnie, pod względem charakteru. Musimy uniknąć wszelkich waśni, nieporozumień i konfliktów, żeby zespół i jego członkowie z dnia na dzień bardziej się wzajemnie wspierali.

-Jakie życzenia na nowy rok złożyłby pan polskim kibicom?

- Wszystkim fanom futbolu w naszym kraju życzyłbym, aby nadchodzący rok przyniósł im co najmniej tyle miłych wzruszeń, ile dał rok 2001.

-A czego życzyłby sobie trener reprezentacji Polski ?

- Życzyłbym sobie, aby moja praca po raz kolejny została doceniona i abym mógł po raz trzeci odebrać nagrodę dla najlepszego polskiego szkoleniowca. Taki piłkarski hat trick oznaczałby bowiem, że polska reprezentacja dobrze się zaprezentowała w mistrzostwach świata i osiągnęła tam dobry wynik.

Udostępnij