"Porównując Amicę i Legię, wyższość Legii wyższość przejawia się przede wszystkim we wspaniałych kibicach. Resztą Amica na pewno nie ustępuje warszawskiemu klubowi, a chyba nawet go przewyższa. Znakomita organizacja, baza treningowa na najwyższym poziomie." - powiedział dla Przeglądu Sportowego Grzegorz Szamotulski.
Na pytanie czy jest coś, czego mu we Wronkach brakuje odparł:
"Pochodzę z kibicowskiej rodziny. Moi dwaj bracia to fanatycy Lechii Gdańsk. Jestem sporym facetem, ale przy nich wyglądam jak Calineczka. W związku z tym "kibicowskim wychowaniem" od zawsze zwracałem olbrzymią uwagę na trybuny. W Legii czułem się jak ryba w wodzie, w Śląsku też nie było najgorzej. Amica to pod tym względem trochę inny świat. Chłopaki z "młyna" się starają, robią wszystko, by atmosfera była jak najlepsza i trzeba przyznać, że dużo się poprawiło. Jednak nie brakuje ludzi - tak zwanych "pikników" - którzy przychodzą tylko po to, żeby nas obrażać. W Legii też z kibicami było różnie, gdy się na nas obrażali, nie było "przebacz". Ale to trochę inna sytuacja. W Warszawie kibice byli zawsze, to oni są tym, co sprawia, że Legia jest klubem szczególnym."
- Skąd bierze się pana sentyment do Legii i jej kibiców?
"Oni mnie lubili i ja tego nie zapominam. Jest między nami obustronny szacunek. To jest jak z pierwszą miłością. Mogą się pojawić następne, fantastyczne, ale imię tej pierwszej zawsze będziesz pamiętał." - zakończył Szamo.
Sentyment Szamo do Legii
sobota, 12 stycznia 2002 15:06
źródło: Przegląd Sportowy