Wszystko wskazuje na to, że szef Polsatu Zygmunt Solorz przeliczył się, przy
zakupie praw do transmisji tegorocznych Mistrzostw Świata w piłce nożnej.
Niebagatelna suma dwudziestu milionów dolarów jaką wydała stacja jest wręcz
nierealna w polskich warunkach na zwrócenie się. Założywszy jeszcze, że Solorz liczył głównie na zwrot pieniędzy poprzez sprzedaż dekoderów swojej platformy cyfrowej, cała sprawa wygląda jeszcze bardziej abstrakcyjnie. Jest niemal pewne, że jeśli pan Solorz i jego koledzy z Polsatu nie pójdą w końcu po rozum do głowy i część transmisji, a głównie chodzi o mecze naszej reprezentacji i drużyn z naszej grupy, nie sprzeda telewizji publicznej, będzie miał sporo do myślenia jak wyciągnąć swój "flagowy" kanał na prostą. Bo to, że Polsat straci bardzo dużo pieniędzy nie podlega wątpliwości. Ile to bowiem dekoderów musiałaby sprzedać wspomniana platforma w najbliższych czterech miesiącach aby choć połowa sumy mogła się zwrócić? Mało kto jest w stanie w tej chwili zliczyć. A czy w dzisiejszych czasach na wydanie około tysiąca łotych na zakup dekodera (i dodatkowego osprzętu) stać wielu? Pytanie zostawiam do odpowiedzi czytelnikom. Najwyraźniej pan Solorz i spółka zapomnieli, że mieszkają w Polsce, gdzie kilka milionów ludzi kombinuje jak "przetrwać do pierwszego", a następnych kilka milionów pozostaje bez pracy! Wydanie jednorazowo tysiąca złotych przerasta większość mieszkańców naszego kraju. Nie ma się co oszukiwać. Nikt również przy zdrowych zmysłach nie wyda tyle pieniędzy tylko po to aby oglądnąć piłkarskie mistrzostwa, bo repertuar Posatu 2 Cyfrowego jest tak
ubogi, że nie ma po prostu czego tam oglądać. Trzeba wspomnieć fakt, że w Polsce są jeszcze abonenci innych platform satelitarnych, Cyfry Plus oraz Wizji TV, które to niedawno połączyły swoje siły, chcąc wyprzeć z rynku stację Solorza. Jest to kolejny sygnał, że mogą nadejść ciężkie czasy dla pana Zygmunta. Niedawno w prasie pojawiły się przypuszczenia, iż szefostwo Polsatu czeka na odpowiednią chwilę, aby odsprzedać jednak część praw TVP. Chodzi głównie o to ile konkretne rozejdzie się do pewnego momentu dekoderów. Wtedy będzie można wyliczyć ewentualne straty, w przypadku niepowodzenia przy sprzedaży terminali. Na razie mass media nawołują o zachowanie spokoju, bo prawo w Polsce, ale i nie tylko, albowiem ostatnio problemem zainteresowała się FIFA, stoi po stronie "szarych" obywateli. Jeśli Polsat złamie ów prawo, raczej nie będzie mógł liczyć na poparcie nikogo. A warto dodać, że wkrótce kanał ten będzie musiał starać się
o odnowienie koncesji KRRiT. Wracając do wpomnianego prawa, zarówno uchwalonego przez polski Sejm, a także prawa które uchwaliła również FIFA (która jest organizatorem Mistrzostw Świata), telewizja krajowa musi pkazać w paśmie ogólnodostępnym mecze narodowej jedenastki oraz mecz otwarcia, półfinały i finał imprezy. Wszystko jest jasne dla wszystkich. Także dla Solorza i jego kompanów. Prawo jest jedno. W przypadku złamania prawa, Solorz stanie się autentycznym przestępcą. Czy jemu się to podoba czy nie! Oczywiście więzienie w tym wypadku jest mało prawdopodobne, ale surowe grzywny jak najbardziej. I jest to kolejne ostrzeżenie dla Polsatu, a przedewszystkim jego szefostwa. Narazie jednak prezes Polsatu nic sobie nie robi z kolejnych ostrzeżeń i upiera się przy swoim stanowisku. A jest ono jednoznaczne. Mistrzostwa zobaczą wszyscy, ale... tylko pod jednym tylko warunkiem. Wystarczy zaopatrzyć się w terminal dekodujący. Doprawdy, rozumowanie Zygmunta Solorza jest... rozbrajające. Ręce same po prostu opadają. Jeśli jednak tok rozumowania Solorza nie zmieni się do rozpoczęcia imprezy polski kibic może mieć kłopoty w oglądnięciu spotkań biało-czerwonych w ojczystym języku. Ba, kierownictwo stacji pana Zygmunta, twierdzi wręcz, iż nie będzie możliwe oglądnięcie również meczów drogą satelitarną za pośrednictwem kanałów ZDF i ARD! Niedawno ujawnili bowiem
iż mają obietnicę od naszych zachodnich sąsiadów na to, że mecze mistrzostw będą zakodowane na terenie Polski! Ciekaw jednak jestem jaki w tym interes miałyby niemiecka "jedynka" i "dwójka" aby zakodować program nadawany drogą satelitarną i to w dodatku tylko na terenie naszego kraju?!? Opcja ta raczej jest mało prawdopodobna, i może się okazać jedynie "grą" Polsatu. Po prostu zwykłym blefem. Najprawdopodobniej Solorz zapomniał także, że na "rynku satelitarnym" istnieje bardzo wiele innych stacji, które najprawdopodobniej będą transmitować w paśmie otwartym przebieg mistrzostw. Chodzi głównie o kanały arabskie, które bardzo chętnie pokazują wszelkiego rodzaju imprezy sportowe. Czy również w tym wypadku pan prezes będzie twierdził, iż oglądnięcie mistrzostw będzie niemożliwe bez zakupu dekodera? Czyżby był on tak wpływowym człowiekiem na światowym rynku telewizyjnym, że mógł spowodować zablokowanie wszystkich kanałów na teren Polski? Mało realne. Nikt jeszcze takiej władzy nie posiada a tym bardziej Solorz. I niedługo może się okazać, iż tenże pan nie będzie miał nic do powiedzenia na krajowym rynku,kiedy ni stąd ni z owąd zniknie z ekranów jego kochane "dziecko"
jakim jest Polsat,a konkurencji nie wytrzyma jego platforma cyfrowa. Życie może okazać się bardzo brutalne dla pana Solorza,ale nie musi.Po prostu wystarczy przemyśleć pewne sprawy. Polsat to nie tylko Solorz. To przede wszystkim widzowie. A wiadomo, że bez widzów telewizja nie może istnieć. I to właśnie widzowie osądzą w przyszłości pana prezesa. Czy będzie musiał przełknąć gorzką pigułkę? Wystarczy tylko zrobić mały gest w kierunku kibiców. Nic więcej. Warto aby pan Solorz to zapamiętał.
Felieton
Skandal czy interes stulecia?
poniedziałek, 21 stycznia 2002 19:05
Sebastian Mazur