-Wiele osób zaskoczyła wasza niespodziwana przegrana w ostatnim meczu eliminacji. Jak druzyna funkcjonuje po krótkim kryzysie, a przed ważnym meczem z Francuzami?
Adam Wójcik: Wiadomo, że to był przecież nasz trzeci mecz z rzędu. W tym krótkim czasie trudno utrzymać równą dyspozycję i wygrywać za każdym razem. Nie udało się i tak wyszło, że akurat ten mecz zagraliśmy nieco słabiej. Porażka była właśnie tego skutkiem. Węgrzy akurat wtedy odbili się od dna, zagrali lepiej i efekt był taki, że to my przegraliśmy. Teraz już trzeba się skupić na kolejnych spotkaniach.
-Przed środowym spotkaniem macie na przygotowania niewiele czasu. Czy trener zdążył już nakreślić przed spotkaniem specjalne założenia taktyczne?
-Tak, jest na to mało czasu, przecież dopiero zajęcia się rozpoczęły. Trwają krótko i zaczynamy na te tematy dyskutować. Przede wszystkim oglądamy mecze Francuzów i pod tym kątem będziemy opracowywać taktykę.
-Pojedynek z wicemistrzami olimpijskimi traktowany będzie szczególnie prestiżowo. To powód do wiekszej niż zwykle przedmeczowej ekscytacji i mobilizacji?
-To dla nas naprawdę spotkanie takie samo jak każde inne. Wiadomo, że Francja jest zespołem groźnym i to rzeczywiście trudny rywal. A my przecież przystąpimy do tego meczu osłabieni. W końcu Joe Mc Naull jest kontuzjowany, podobnie też Dominik Tomczyk.
-Jak te absencje wpłyną na zespół? To was specjalnie zmobilizuje, czy też będzie potraktowane jako asekuracja w przypadku ewentualnej porażki?
-Oczywiście, że zbyt dobrze to na drużynę nie wpłynie... To podstawowi zawodnicy, więc jesteśmy osłabieni. Ale nie ma nawet co o tym, myśleć. Trzeba tylko wyjść na parkiet, skoncentrować i grać. Po prostu: zagrać i wygrać.
-Czyli w środowym spotkaniu nie wychodzcie na parkiet stremowani i przestraszeni sławnych nazwisk Francuzów?
-Nie. Nie ma do tego powodu. Nigdy nie wychodzimy przestraszeni nikogo. Chcemy wygrać ten mecz i mam jedynie nadzieję, że niesieni dopingiem publiczności zrealizujemy to.
Rozmawiał Paweł Rzekanowski