Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Humory dopisują

niedziela, 27 stycznia 2002 18:06
Tomasz Wałdochźródło: Gazeta Wyborcza

-Długo świętowaliście sukces nad mistrzami Niemiec?

Tomasz Wałdoch: Już wcześniej umówiliśmy się, że - bez względu na wynik - idziemy całą drużyną na wspólną kolację. Po takim zwycięstwie było bardzo wesoło, więc kolacja trwała dość długo. Nikt nie wrócił smutny do domu...

-To był pogrom. Już dawno Bayern nie przegrał tak wysoko.

- Ostatni raz w 1994 roku z Freiburgiem. W sobotę piłkarze z Monachium byli od nas zdecydowanie gorsi. Zasłużyliśmy na tak wysokie zwycięstwo. Szkoda tylko, że w dość głupi sposób straciliśmy jedynego gola.

-Było w tym trochę Pana winy.

- To prawda. Nie widziałem, gdzie jest piłka i nie trafiłem w nią, a Roque Santa Cruz przewrócił się o moją wysunięta nogę. Rzut wolny, bramka i niepotrzebnie zaczęliśmy się denerwować, bo prowadziliśmy już tylko 2:1. Na szczęście wszystko wróciło do normy.

-W pierwszej kolejce rundy jesiennej przegraliście w Monachium 0-3.

- Po zakończeniu zeszłego sezonu, gdy w ostatniej chwili straciliśmy na rzecz Bayernu mistrzostwo Niemiec, czuliśmy się fatalnie. Psychicznie nie byliśmy przygotowani do nowych rozgrywek. No i akurat na początek zmierzyliśmy się z monachijską drużyną. Zaczęliśmy źle i potem też nic nam nie wychodziło. Teraz jest inaczej. Po okresie przygotowawczym czujemy się znakomicie. Przy okazji nikt nie stawia na Schalke. Nie ma wobec nas wielkich oczekiwań, więc gramy swobodniej. Przed rozpoczęciem wiosennej rundy rozgrywek naszym celem było piąte miejsce w lidze. Ale apetyt rośnie... Jednak dostrzegam poważne niebezpieczeństwo. Już teraz mówię kolegom, żeby mocno stąpali po ziemi i nie popadali w huraoptymizm. Przed nami mecz w Pucharze Niemiec z drugoligowym Oberhausen, a potem ligowe spotkanie z Borussią Moenchengladbach. Drużyna Oberhausen nie pozostawi nam tyle miejsca co Bayern, na pewno cofnie się i będzie grać z kontry. Zbyt mocna wiara w siebie może nam tylko zaszkodzić.

-Wy macie za sobą świetny wiosenny start, Bayern przeżywa kryzys.

- Cieszę się, że nie muszę czytać monachijskich gazet. Piłkarze Bayernu będą teraz pod ogromnym ostrzałem krytyki. Gwiazdy, jak Stefan Effenberg, Mehmet Scholl czy Jens Jeremis, wróciły do zdrowia, ale jeszcze wiele im brakuje do pełni formy. W drużynie widać brak zrozumienia między piłkarzami, nie wszystko funkcjonuje jak należy. Bayern w niczym nie przypomina zespołu z ostatnich sezonów. Przed trenerem Ottmarem Hitzfeldem trudne zadanie poukładania tego wszystkiego. Na szczęście to nie nasz kłopot. Nam humory dopisują.

-Pana samopoczucie poprawiło się pewnie już w piątek po losowaniu grup eliminacyjnych ME. Szwecja, Polska, Węgry, Łotwa i San Marino - całkiem przyjemna grupa.

- Mogliśmy trafić na gorszą.

Rozmawiał Jacek Adamczyk

Udostępnij