Josef Chovanec dziś prowadzi Spartę Praga. Przed paru laty był bardzo bliski podpisania kontraktu z Legią. Czeski szkoleniowiec w obecności Mariusza Waltera oglądał mecz z Austrią Wiedeń i był bliski zatrudnienia na Łazienkowskiej. Rozbieżności dotyczyły jednak nie tylko finansów, ale przede wszystkim zakresu obowiązków Chovanca w Legii. Piotr Zygo chciał, by Czech skupił się tylko na czystej trenerce.
Chovanec: Chciałem być w Legii menedżerem, nie tylko trenerem
"Były pewne różnice różnice finansowe, ale to akurat było do załatwienia. Mogę powiedzieć, że to był żaden problem. Działacze Legii byli u mnie w Pradze, ja też zdążyłem odwiedzić Warszawę, zobaczyć stadion Legii. W towarzystwie pana Mariusza Waltera obejrzałem mecz z Austrią Wiedeń. Wszystko było na dobrej drodze, by podpisać umowę. Ale poróżniliśmy się, kiedy temat zszedł na moje kompetencje. Ja chciałem być menedżerem, w stylu angielskim. Kimś takim, kim jestem obecnie w Sparcie. Zygo miał inny pomysł. Widział mnie wyłącznie jako szkoleniowca, mój wpływ na inne sprawy miał być mały. Jak dla mnie, za mały. W wielkich klubach sprawdzał się model, który proponowałem, ale oni byli mądrzejsi. Poza tym wciskali mi swój sztab szkoleniowy" - mówi w rozmowie z Futbol News Chovanec.
Od wielu lat związany ze Spartą Praga szkoleniowiec zaprzecza, jakoby powodem niepodpisania umowy z Legią była niechęć żony do przeprowadzki. "To jakaś bujda, którą wymyślił ktoś mi nieprzyjazny" - mówi.
Chovanec nie wyklucza współpracy z Legią w przyszłości. Na razie jednak Legia ma trenera, a on pracę w Sparcie. "Legia to na pewno wielki klub, praca w nim to przyjemność. Ale mógłby być taki temat, gdyby Legia nie miała trenera, a ja zakończyłbym współpracę ze Spartą. Dziś jednak w Warszawie pracuje trener Urban. Nie wiem, jaka jest jego sytuacja w klubie" - kończy.