Od wczoraj pracownicy administracyjni Pogoni Szczecin są na przymusowych urlopach. Drużyna piłkarzy może być wycofana z I ligi.
To efekt podjętej w czwartek decyzji Sabriego Bekdasa, prezesa SSA Pogoń. Turecki biznesmen zapowiada, że jeśli nie porozumie się z miastem w sprawie terenów przystadionowych, to wycofa zespół z rozgrywek ligowych.
- Jeśli zarząd klubu podejmie taką decyzję, to Pogoń zostanie przez nas zdegradowana co najmniej o dwie klasy niżej - grozi Eugeniusz Kolator, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Piłkarze na razie trenują. Nie dotyczy ich decyzja o urlopowaniu, podobnie jak trenera Mariusza Kurasa. Na wypoczynek do końca lutego skierowani zostali za to masażyści, kierownicy zespołu i inne osoby z klubowego personelu.
Urlopowani pracownicy pokazują się jednak w klubie. Będą również obecni na sobotnim meczu sparingowym Pogoni ze Śląskiem Wrocław.
- W czwartek prezes zgodził się na rozegranie sparingu, ale co będzie z nami dalej, tego nikt z nas nie wie - przyznał trener Mariusz Kuras.
Po raz pierwszy Bekdas zagroził wycofaniem zespołu już przed pół rokiem, ale wtedy ani władze miasta, ani kibice nie brali tych gróźb na poważnie. Sytuacja uległa zmianie w ubiegły piątek, gdy na sesji Rady Miasta Szczecina urzędnicy miejscy przedstawili obecną sytuacją w klubie i propozycje wyjścia z powstałego kryzysu.
- Miasto przedstawiło sprawy w zupełnie innym świetle, niż to wygląda faktycznie - twierdził potem Bekdas. I dał miastu czas do końca stycznia na podpisanie z nim umowy. Termin ultimatum minął, więc pracownicy klubu znaleźli się na przymusowych urlopach.
W czwartek na konferencji władz miasta dziennikarze usłyszeli znów to samo, co słyszą od dwóch lat: - Możemy natychmiast podpisać umowy dzierżawy na tereny wokół stadionu Pogoni, z wyjątkiem obszarów, na których wciąż znajdują się ogródki działkowe - tłumaczył Jerzy Krawiec, jeden z negocjatorów ze strony miasta.
Ogródki działkowe wciąż są kością niezgody w sporze Bekdas - miasto. Turecki inwestor w zamian za dalsze sponsorowanie piłkarzy, chce podpisać umowy dzierżawy na wszystkie tereny wokół stadionu, włącznie z tymi, gdzie wciąż są ogródki. Miasto nie może się zgodzić, gdyż wciąż trwa procedura przejmowania tych terenów od Okręgowego Związku Ogródków Działkowych. W takim wypadku Bekdas chce gwarancji finansowych od miasta do końca 2002 roku. Miasto odmawia.
Powstała więc sytuacja kryzysowa. Miasto nie ma możliwości, by powstrzymać Bekdasa przed wycofaniem zespołu z gry, a Bekdas nie chce już żadnych rozmów.
Sensownym rozwiązaniem tej sytuacji byłoby sprzedanie przez Bekdasa udziałów w Pogoni. Przed tygodniem mówiło się, że chętny jest i nawet podpisał wstępne porozumienie z firmą tureckiego biznesmena. W tym tygodniu jednak sprawa ucichła.