Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

O reprezentacji...

sobota, 2 lutego 2002 19:14
Schetyna,Polatowski,Szelągowskiźródło: Super Basket

Szefom trzech czołowych polskich klubów – Grzegorzowi Schetynie (Idea Śląsk Wrocław), Zbigniewowi Polatowskiemu (Anwil Włocławek) i Tadeuszowi Szelągowskiemu (Prokom Trefl Sopot) – Super Basket zadał te same pytania, dotyczące oceny dotychczasowych występów i przyszłości naszej kadry. Oto ich – czasem zdecydowanie odmienne – opinie na ten temat.


– Jakie pan widzi przyczyny ostatnich porażek kadry?

Grzegorz Schetyna: - Błędy w konstrukcji zespołu, złe decyzje personalne, granie ograniczoną liczbą zawodników, zestaw trenerski bez doświadczenia w Europie i wiedzy o europejskiej koszykówce. Poza tym stworzenie wokół kadry dworu, który przytakuje wszystkim decyzjom i twierdzi, że jest świetnie nawet wtedy, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że jest dokładnie przeciwnie.


Zbigniew Polatowski: - Zabrakło nam szczęścia, ale także mądrości w meczu z Francją i to miało decydujące znaczenie. Bo tego meczu po prostu nie można było przegrać – przynajmniej tak się zdawało, gdy do końca były 2 minuty i prowadziliśmy 6 punktami. Więcej zimnej krwi w spotkaniu we Włocławku i pewnie także mecz na Białorusi zakończyłby się innym wynikiem. Przygnębienie wśród zawodników po porażce z Francuzami było tak duże, że nie zdołali pokonać słabych Białorusinów.


Tadeusz Szelągowski: - Trudno powiedzieć, co się stało po meczu z Francją. Moim zdaniem on był kluczem do wszystkiego, co się potem wydarzyło. Gdybyśmy we Włocławku wygrali wszystko, ułożyłoby się zupełnie inaczej – byłoby wielkie zwycięstwo i wspaniała atmosfera. Po tym meczu coś się musiało wydarzyć w tym zespole, bo przecież w ciągu kilku dni zawodnicy nie zapomnieli, jak się gra. Trudno to jednoznacznie wytłumaczyć.


– Czy współpraca na linii klub-reprezentacja ma wpływ na wyniki kadry?

G.S.: – Ma wpływ. Tylko że w tej chwili tej współpracy po prostu nie ma. Pokazało to ostatnie posiedzenie PLK, na którym zaproponowano nam wiele szokujących pomysłów – np. taki, że trenerzy klubowi mają realizować cykl szkoleniowy przygotowany przez selekcjonera reprezentacji. Wygląda to wszystko tak, jakby reprezentacja chciała coś klubom udowodnić. A bez pełnego otwarcia i prawdziwej współpracy sukcesów nie będzie, bo po prostu być nie może. Reprezentację trzeba budować we współpracy z klubami, a nie – tak jak to było ostatnio – przeciwko klubom. Jeśli ktoś chciał coś udowodnić, to w Mińsku rzeczywiście to zrobił.


Z.P.: – Ja mogę mówić tylko o swoim klubie. Trener Szczubiał był we Włocławku na meczach, trener Petrović proponował współpracę, rozegraliśmy zresztą sparing z reprezentacją, ustawiając nasz zespół tak, jak życzyli sobie tego trenerzy kadry. Dlatego sądzę, że z naszej strony wszystko było OK.


T.S.: – Moim zdaniem na współpracę na linii kluby-
-kadra nie można narzekać – jest ona bardzo dobra. Wszystko, co trener Szczubiał sobie życzy, dostaje. Są przekładane ligowe kolejki, mimo że terminy były znane już dużo wcześniej. Reprezentacja nie może na tę współpracę narzekać.


– Jakie wzorce reprezentacja może czerpać z klubów?


G.S.:
– Przede wszystkim myśl szkoleniową, wiedzę o kadrowiczach, ich aktualnej dyspozycji. Poza tym także wiedzę o możliwościach rywali. Przecież w Polsce najwięcej o tym, jak gra Sciarra, wiedzieli Urlep z Winnickim, bo przeciwko temu zawodnikowi grał Śląsk. Ale nikt ich o to nie zapytał. Z tego, co ja wiem, to trenerzy reprezentacji nie mieli niemal żadnego kontaktu z trenerami klubowymi. A to jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.


Z.P.: – Czołowe kluby na pewno są lepiej zorganizowane od kadry i tu jest duże pole do popisu. Organizacyjnie w kadrze wiele można poprawić. Również doświadczenia Idei Śląska, Anwilu czy Prokomu Trefla w rozgrywkach międzynarodowych są dużo większe niż kadry i z tych doświadczeń reprezentacja powinna czerpać.


T.S.: – Nie jestem tak blisko kadry, by się na taki temat wypowiadać. Jestem zbyt daleko od reprezentacji, by oceniać jej organizację i cokolwiek podpowiadać.


– Czy na tym etapie eliminacji – na półmetku, gdy są jeszcze szanse na awans – powinno dojść do zmiany trenera?


G.S.: – Jeśli zmieniać cokolwiek, to powinna być to zmiana gruntowna. Trzeba mieć pomysł na reprezentację, na trenerów, cały sztab szkoleniowy i wreszcie sam zespół. A czy to dobry moment? Moim zdaniem ostatni. Są jeszcze szanse na awans i nie można ich zmarnować.


Z.P.: – Raczej nie. Trenera zmieniać można zawsze, tylko trzeba wiedzieć, po co i na kogo, mieć pomysł na zmianę. Moim zdaniem trener powinien pracować, bo ma jeszcze szansę na zrealizowanie celu, jaki przed nim postawiono.


T.S.: – To nie jest żadne rozwiązanie. Trener Szczubiał powinien dokończyć eliminacje i dopiero po nich trzeba go rozliczać.


– Czy sprowadzenie utytułowanego trenera z zagranicy może być szansą dla naszej reprezentacji?


G.S.: – Zdecydowanie tak. Uważam, że trenerem powinien zostać ktoś z tercetu: Urlep, Petrović, Kijewski. Dwóch obcokrajowców rekomendować nie trzeba, Kijewski zaś jest chyba jedynym polskim trenerem, który ma doświadczenia na europejskich parkietach i z nim reprezentacja zrobiła spory postęp. To oczywiście pomysł na dzisiaj – być może w przyszłości pojawią w polskich klubach inni świetni szkoleniowcy, którzy z powodzeniem mogliby poprowadzić reprezentację.


Z.P.: – Może być to krok do przodu, ale powinno się go zrobić dopiero po zakończeniu obecnych eliminacji, jeśli ewentualnie nie uda się awansować do finałów.

T.S.: – Ja mam polskiego trenera w klubie i jestem z niego bardzo zadowolony. Dlatego uważam, że nie jest to takie oczywiste, że tylko obcokrajowcy gwarantują sukces.

Udostępnij