Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nowy współpracownik Engela

poniedziałek, 4 lutego 2002 20:59
Jacek Kwareckiźródło: PAP

- Korei Południowej nie trzeba się bać, ale piłkarze muszą być optymalnie przygotowani do startu w tak trudnej imprezie, jaką są mistrzostwa świata - uważa doktor Jacek Kwarecki, który będzie współpracował z piłkarską reprezentacją Polski.

Jacek Kwarecki jest doktorem nauk medycznych, a specjalizuje się w chirurgii ortopedycznej i traumatologii. Pracuje jako ordynator Oddziału Chirurgii Urazowej i Ortopedii w warszawskim szpitalu przy ulicy Barskiej.


-Dla większości kibiców piłkarskich w Polsce jest Pan osobą mało znaną. W czym się Pan specjalizuje? Proszę o kilka zdań prezentacji.

Jacek Kwarecki: Od ponad 30 lat zajmuję się chirurgią narządu ruchu. Niemal tyle samo trwają moje związki z medycyną sportową. W latach 70. opiekowałem się kadrą narodową rugby, potem zapaśnikami. Wiele lat byłem lekarzem Polskiego Związku Motorowego. W latach 80. miał miejsce mój pierwszy kontakt z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Uczestniczyłem w wielu sympozjach, kongresach medycyny sportowej w kraju i za granicą.

-Pańskie kontakty z medycyną sportową nie ograniczały się tylko do sportowych aren.

- To prawda. Operowałem przedstawicieli niemal wszystkich dyscyplin sportu, o różnym stopniu klasy sportowej - od mistrzów świata i medalistów olimpijskich do początkujących juniorów.

-Jak doszło do nawiązania współpracy z piłkarską reprezentacją Polski?

- W PZPN nie jestem osobą nową. Działałem tam już wiele lat temu, ale czyniłem to z przerwami. Moje związki z futbolową centralą datują się początków lat osiemdziesiątych, kiedy pomagałem nieżyjącemu już trenerowi Waldemarowi Obrębskiemu, który opiekował się wówczas reprezentacją olimpijską. Później działałem w Komisji Lekarskiej PZPN, aż do początków lat 90.

-Wielkie sportowe imprezy również nie są Panu obce.

- W 1988 roku byłem jednym z pięciu lekarzy, którzy opiekowali się polską reprezentacją na igrzyskach olimpijskich w Seulu. Dało mi to istotne i ważkie doświadczenia, możliwość poznania problemów medycznych, które pojawiają się podczas imprezy sportowej światowej rangi, rozgrywanej w odmiennych warunkach geograficznych, klimatycznych. Sądzę, że w w dużej mierze zaważyło na zaproponowaniu mi współpracy przez trenera Jerzego Engela.

-Piłkarskie mistrzostwa świata również odbędą się w Korei Południowej, i Japonii.

- To mam właśnie na myśli. Myślę, że znajomość koreańskich realiów będzie w znacznym stopniu pomagać w odpowiednim przygotowaniu piłkarzy. Ze względu na zupełnie inne dla nas położenie geograficzne Korea jest regionem zupełnie różnym od Polski pod względem klimatycznym, czasowym, kulturowym. Suma moich doświadczeń z tamtej imprezy może zostać spożytkowana na piłkarskich MŚ.

-Będzie Pan brał udział w przygotowaniach polskich piłkarzy do występu w mundialu?

- Przygotowania cały czas są w toku. Ja włączę się do bezpośredniej pracy z piłkarzami w ostatnim etapie przygotowań. Od pewnego momentu będzie to współpraca stała. Na razie pozostaję w kontakcie z dr. Stanisławem Machowskim, który jest postacią wiodącą w ekipie medycznej.

-Czego piłkarze powinni się najbardziej obawiać w Korei Płd.?

- Bać się nie ma czego. Mistrzostwa świata nie będą pierwszą wielką imprezą, która tam się odbędzie. Chodzi o to, by być przygotowanym na wszystkie odmienności w porównaniu z klimatem europejskim i uwzględnić je w przygotowaniach. Przy wyrównanym poziomie uczestników finałów MŚ, o sukcesie mogą decydować detale. Nic, co może wpływać na formę sportową zawodników, nie powinno być dla nas niespodzianką. Oczywiście są zdarzenia losowe, które trudno przewidzieć, jak choćby kontuzje. Należy jednak pamiętać, że skutki urazu są zazwyczaj mniej groźne u zawodnika dobrze przygotowanego pod względem sportowym, a nawet dobrze dysponowanego w określonym dniu. Trzeba się więc również skupić nad możliwym uodpornieniem organizmów piłkarzy na wszelkie dolegliwości i urazy.

-Można wnioskować, że lepiej zapobiegać niż leczyć?

- To oczywiste. Niestety profilaktyka w sporcie wyczynowym może co najwyżej ograniczyć liczbę i zmniejszyć skutki doznawanych urazów. Jeśli już dojdzie do kontuzji, to chirurgia urazowa próbuje znaleźć optymalne metody leczenia. Leczenie sportowca wysokiego wyczynu ma swoją specyfikę - trzeba pogodzić potrzebę szybkiego powrotu do sprawności z koniecznością optymalnego wyleczenia urazu. Szczególnie trudne w leczeniu są skutki zmian przeciążeniowych, gdzie często istnieje konieczność przerwy w treningach, zmniejszenia intensywności lub zmiany jakości.

-W eliminacjach MŚ ekipa doktora Stanisława Machowskiego często miała pełne ręce roboty, a piłkarze twierdzili, że lekarze musieli dokonywać cudów, by postawić ich na nogi.

- Szybkie przywrócenie sprawności zawodnika po tzw. banalnym urazie jak stłuczenie, skręcenie to wbrew pozorom bardzo trudna terapia dla ekipy medycznej. Złamanie kości zawsze przemawia do wyobraźni, budzi respekt i nikt nie ma wątpliwości co do skutków urazu.

Zmorą wyczynowych sportowców są uszkodzenia miękkiej komponenty narządu ruchu, a więc krwiaki, stłuczenia, skręcenia itp., które mogę się wydawać pozornie mało groźne, ale skutki ich niedostatecznego leczenia mogą być brzemienne dla dalszej kariery sportowca. W wielu przypadkach istnieje potrzeba przerwy w treningach i intensywnego leczenia, co bywa trudne do zaakceptowania przez leczonego. Intensywność terapii, aby szybko przywrócić zawodnika do pełnej sprawności po tych "banalnych" urazach, oznacza w wielu przypadkach ogrom pracy dla ekipy medycznej. Wspaniale, że nasi piłkarze dostrzegają pracę i skuteczność ekipy dr. Machowskiego.

-Czy tylko boiskowe urazy mogą powodować ograniczenie sprawności sportowca?

- Prawdziwy profesjonalista wszystkie, nawet najdrobniejsze, czynności związane z wykonywanym zawodem traktuje z dużą powagą. Dobór obuwia, bielizny, higiena ciała i leczenie schorzeń mających teoretycznie mały wpływ na formę - może decydować o sportowym wyniku. Nie wolno o tym zapomnieć w toczących się przygotowaniach do MŚ.

-Jednym słowem o opiekę medyczną piłkarze mogą być spokojni?

- Do Korei uda się dosyć liczna grupa zawodników. Mecze turnieju finałowego MŚ będą rozgrywane w stosunkowo krótkim okresie i na pewno ekipa medyczna dołoży wszelkich starań, aby do każdego kolejnego występu nasi zawodnicy przystępowali w optymalnej dyspozycji.

Rozmawiał Paweł Puchalski

Udostępnij