Wyjazd na mistrzostwa świata jest marzeniem każdego piłkarza, także moim - mówi piłkarz Legii Warszawa Mariusz Piekarski, który został powołany na towarzyski mecz Polski z Wyspami Owczymi, zaplanowany na 10 lutego w Limassol.
"Trudno mi powiedzieć, co zadecydowało że trener Jerzy Engel mnie powołał. Ostatnio nie narzekam na kontuzje, a w czasie rundy jesiennej miałem kilka dobrych meczów - powiedział Piekarski - wiadomo, że w kadrze jest jeszcze kilka miejsc, na które selekcjoner szuka odpowiednich piłkarzy i z pewnością pod uwagę brani są zawodnicy w polskiej ligi".
Mariusz Piekarski w swojej karierze ma już epizod z reprezentacją. W 1998 roku wystąpił w drużynie narodowej, prowadzonej wówczas przez Janusza Wójcika, w wyjazdowym meczu z Paragwajem. To był jedyny raz, gdy obecny piłkarz Legii założył koszulkę z orłem na piersi. Piekarski, wówczas w meczu przegranym przez Polaków 0-4, nie wykorzystał rzutu karnego.
"Wówczas byłem powołany chyba zwłaszcza dla dziennikarzy. Grałem wówczas na co dzień w Ameryce Płd., do Paragwaju było blisko, więc trener wystawił mnie w tym meczu. Uważam, że zagrałem wtedy dobrze, a mimo to nie dostałem więcej szansy. Zresztą polscy piłkarze, którzy byli wtedy w okresie przerwy między sezonami, nie mieli żadnych szans z Paragwajem, gdzie rozgrywki ligowe toczyły się pełną parą" - wyjaśnił Piekarski.
Piłkarz zdaje sobie jednak sprawę, że jeden mecz w barwach narodowych o niczym nie przesądzi. "Wyjazd na mistrzostwa świata jest marzeniem każdego piłkarza, także moim, jednak jeden występ o niczym nie zadecyduje. Najważniejsza będzie forma w rozgrywkach ligowych, które rozpoczną się dopiero za niecały miesiąc. Dlatego głównie trzeba skoncentrować się na dobrym przygotowaniu do rundy wiosennej i wówczas zaprezentować swoje możliwości. Wtedy być może znajdzie się miejsce w kadrze na mistrzostwa" - powiedział Piekarski.
Mariusz Piekarski: jeden mecz o niczym nie przesądzi
środa, 6 lutego 2002 15:15
źródło: PAP