- Jesienią gramy z San Marino i Łotwą, czyli teoretycznie najłatwiejszymi rywalami w grupie. Jak pan ocenia ten układ?
Tomasz Wałdoch: Początek mamy teoretycznie łatwy, wydaje mi się, że to dobre odpowiednie ustawienie terminarza dla nas. Zaczynamy na wyjeździe z San Marino i trzeba będzie zdobyć trzy punkty. Chociaż oczywiście tego rywala nie można lekceważyć. Później jesienią gramy jeszcze z Łotwą, co tu dużo mówić, w tych dwóch meczach powinniśmy zdobyć - na dobry początek - sześć punktów.
- Wiosnę zaczynamy od teoretycznie silniejszego rywala - Węgrów. Czyli skala trudności jakby stopniowo szła w górę.
- Ten terminarz fajnie wygląda na papierze. Mecze u siebie, i to wszystkie, bezwzględnie musimy rozstrzygać na swoją korzyść, jeżeli marzymy o awansie do mistrzostw Europy.
- Czy pana zdaniem możliwy był lepszy układ gier?
- Terminarz jest ciekawy i dobry, jednak w tej chwili to wszystko jest tylko gdybaniem. Poczekajmy z ocenami do pierwszych jesiennych meczów. Jeśli awansujemy, to wszyscy powiedzą, że terminarz został ustalony optymalnie.
- Losowanie i ustalania terminarza eliminacji mistrzostw Europy mamy już za sobą. Czy piłkarze już myślą o tych kwalifikacjach?
- Ja nie patrzę na to pod tym kątem. Na razie trwa sezon Bundesligi, a jeśli chodzi o reprezentację, to przygotowujemy się do występu w mistrzostwach świata. Nie myślę na razie o mistrzostwach Starego Kontynentu, nie mogę się koncentrować na imprezie, która zacznie się za kilka miesięcy. W tej chwili mam obowiązki klubowe i reprezentacyjne, ale w kontekście mistrzostw świata.
- Do eliminacji mistrzostw Europy przystąpimy dwa miesiące po zakończeniu mistrzostw świata. Dla Polaków to nowa sytuacja. Czy może ona mieć wpływ na przebieg kwalifikacji?
- Wszystko zależy od tego, jak zaprezentujemy się na boiskach Korei Płd. i Japonii. Ja nie dopuszczam do siebie myśli, że wrócimy po trzech meczach do domu. Na pewno nasz udział w mistrzostwach świata będzie miał jakiś wpływ na rozpoczynające się jesienią eliminacje mistrzostw Europy. Zaczniemy je jako uczestnik mundialu, a od wielu lat nie występowaliśmy w tej roli. Pewnie będziemy - obok Szwecji - faworytami naszej grupy eliminacyjnej, to także dla nas nowa rola. Nie wiadomo, jak się w niej sprawdzimy.
- W poprzednich eliminacjach mistrzostw Europy decydujący mecz przegraliśmy ze Szwecją. Będzie okazja do rewanżu?
- Nie chcę rozpatrywać tej rywalizacji w kategoriach rewanżu. Dziennikarze z pewnością nie omieszkają przypomnieć, że poprzednie eliminacje mistrzostw Europy przegraliśmy w Sztokholmie. Ale nie traktujmy tego jak rewanż, to będzie zupełnie nowa rywalizacja w nowych rozgrywkach.
Rozmawiał Daniel Olkowicz