Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Ćwiczę rzuty wolne

czwartek, 21 lutego 2002 12:28
Tomasz Kiełbowiczźródło: Przegląd Sportowy

- Jak pan wspomina występ przeciwko Wyspom Owczym?

Tomasz Kiełbowicz: Grałem wszystkiego może ze 30 minut. Ale cieszę się, że w ogóle dostałem taką szansę. Trener Engel wystawił mnie na nietypowej pozycji lewego obrońcy. Kiedyś, ale to dość dawno, jeszcze w Rakowie Częstochowa, trochę występowałem na lewej obronie. Wtedy w defensywie graliśmy trójką zawodników, teraz w meczu z Wyspami Owczymi w obronie występowało czterech piłkarzy. Miałem więc trochę większą szansę na wypady ofensywne. I żałuję, że nie zdobyłem bramki, bo strzeliłem w poprzeczkę.


- Jak pan sądzi, czy trener Engel da jeszcze panu szansę gry w drużynie narodowej?

- Bardzo się ucieszyłem, kiedy się dowiedziałem, że dostanę okazję gry na Cyprze. Postaram się nadal znajdować się w kręgu zawodników, którymi zainteresowany jest trener Engel. Ale wiem, że wszystko będzie zależało od tego jak zagram w meczach ligowych.


- Pamiętam, że kiedyś, gdy reprezentacja Polski zagrała z Rumunią w Bukareszcie, mieszkał pan w hotelu razem z Emmanuelem Olisadebe. Po tym debiucie Olisadebe zrobił błyskawiczną karierę, a pan jakby obniżył loty. Co się stało z Kiełbowiczem?

- Trudno powiedzieć. "Emsi" rzeczywiście od tego momentu poszedł do przodu, ale już w Polonii grał znakomicie. Mnie nie udało się na stałe zakotwiczyć w reprezentacji, ale chyba jeszcze nic straconego. Wiem, że kadra ma już ustalony swój trzon, lecz jest jeszcze kilka wolnych miejsc. Kandydatów do nich jest wielu, ale wierzę też w siebie.


- Ale jak pan wytłumaczy fakt, że w Polonii grał pan całkiem nieźle, a po przejściu do Legii nastąpiło wyraźne zahamowanie kariery?

- W każdym klubie, do którego się przejdzie, trzeba trochę czasu na aklimatyzację. W moim przypadku było podobnie. Nie chcę się tłumaczyć, ale w poprzednim roku tuż przed rozpoczęciem sezonu miałem pewne problemy zdrowotne. Najpierw dopadła mnie angina, potem skręciłem nogę. Przez to byłem trochę gorzej przygotowany do sezonu.


- A może przeżywał pan inne kłopoty, które miały wpływ na formę i pozycję w Legii?

- Nie, poza tymi zdrowotnymi przypadkami, wszystko było w porządku. Po prostu - nie grałem w pierwszych meczach i jeszcze bardziej oddalała się okazja do pokazania się w drużynie. Miałem słaby start, a potem wszystko już niezbyt pomyślnie się potoczyło.


- Czy teraz jest pan pewny swojej pozycji w Legii?

- Chyba nikt nie jest pewny swego, mało jest pewniaków. W Legii co najmniej dwóch równorzędnych piłkarzy walczy o każdą pozycję. Podobnie jest chyba w każdej silnej drużynie. O tym, czy w tym roku więcej będę grał w Legii, zadecyduje aktualna forma. Ale jestem dobrej myśli. W ostatnim okresie przygotowań nie miałem żadnych problemów zdrowotnych. Nie odpuściłem żadnego treningu, ćwiczyłem na sto procent. I efekty tego muszą być widoczne.


- W jaki sposób?

- Postaram się grać na maksymalnych obrotach. W meczach ligowych dużo bramek pada ze stałych fragmentów gry. Ćwiczę więc rzuty wolne, może i tego efekty znów będą bardziej widoczne.


Rozmawiał Lech Ufel

Podaj ten news dalej: