Wojciech Szczucki (trener Legii): W dzisiejszym spotkaniu zapewniliśmy sobie i kibicom wiele emocji. Trudno mieć nawet żal do chłopaków o to, że tak troszeczkę niekonsekwentnie grali. Jeśli jednak chcemy spokojnie zakończyć tę rywalizację z zespołem z Gdańska i utrzymać się w lidze, to musimy z całą pewnością zagrać zdecydowanie lepiej i konsekwentnie od samego początku jutrzejszego meczu. Gdańsk zagrał dzisiaj naprawdę dobrze. Nie wynikało to jedynie z tego, że my graliśmy momentami bardzo źle, ale także przez to, że oni prezentowali się bardzo dobrze.
Powiedzieli po meczu
Bardzo długo nie mogliśmy ich złamać, jeśli chodzi o zagrywkę. Mimo iż nie grali szybkich piłek, to dość spokojnie rozgrywali spotkanie. Dlatego wyglądało to tak, jak wyglądało. Nasz pierwszy skuteczny blok pojawił się praktycznie dopiero w trzecim secie, co świadczy o tym, że GTS robił w ataku to, co mu się rzewnie podobało. Bronili bardzo dużo piłek. Można powiedzieć, że mimo iż w naszym zespole większość zawodników prezentowała się w ostatnich momentach meczu bardzo dobrze, to jednak Mikołajczak był kluczem do zwycięstwa. Zdobył 32 punkty, co jest niecodziennym wyczynem nawet przy pięciosetowych meczach, a co więcej, robił to w ważnych dla nas momentach. Do tego ważne okazało się spektakularne wejście Brzezińskiego, który wniósł nowego ducha i świeżość na boisko. Szkoda tylko, że przespaliśmy troszkę te przegrane sety.
Cezary Żyłkowski: Jutro nie widzę żadnej innej możliwości jak tylko zwyciężyć, tym bardziej, że nie liczy się stosunek setów. To że dziś rozegraliśmy pięć setów nie jest wprawdzie chwalebne, jednak najważniejsza jest wygrana w zdekompletowanym składzie. Jak wiadomo, zawodnicy z środka pola zostali powołani do kadry. Mam nadzieję, że zwyciężymy również jutro, a potem i w trzecim meczu i że rywalizacja play-off właśnie na trzech spotkaniach się zakończy.
Krzysztof Stęplewski: Dzisiejsze spotkanie było trudne i od samego początku takim się zapowiadało, choćby dlatego, że brakuje Karola Kłosa i Łukasza Polańskiego, których powołano do kadry. Nasz zespół i drużyna z Gdańska to dwa równorzędne zespoły. Walka była wyrównana. Osobiście myślałem, że rywalizacja skończy się dużo szybciej, ale jak widać zakończyła się dopiero w tie-breaku. Na szczęście korzystnie dla nas. Mam nadzieję, że odpoczniemy do jutra i wyjdziemy świeży na boisko, by wygrać szybciej niż dziś i że spokojnie udamy się do Gdańska na jeden mecz po zwycięstwo.
Adrian Dyżakowski: Najważniejsze, że wygraliśmy dzisiejszy pojedynek. Nie oszukujmy się, styl nie jest aż tak bardzo istotny, nie jest ważne, iż zwyciężyliśmy 3-2. Relewantne jest to, że mamy w tej chwili pierwszą wygraną. Myślę, że jutro także rozstrzygniemy rywalizację na naszą korzyść. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji, do myśli nawet nie dopuszczam, że przegramy jutrzejszy mecz.