Cezary Żyłkowski (kapitan Legii): Końcówka piątego seta miała nieco dramatyczny przebieg. Gdybyśmy wyciągnęli piłkę rozegraną przez zawodników Wilgi w ostatniej akcji, to myślę, że wygralibyśmy to spotkanie na przewagi, zwłaszcza, że dzisiaj przeciwnicy (mimo iż zajmują dużo wyższą niż my pozycję w tabeli) zagrali na naszym poziomie. Trudno. Zwycięstwo za trzy punkty polepszyłoby nieco naszą sytuację w lidze, za dwa już mniej. Próbujemy uciec zespołowi z Pruszcza Gdańskiego, który zmierzy się w ostatniej kolejce z Ósemką Siedlce.
Powiedzieli po meczu
Jeśli przegra, będziemy w niezłej sytuacji. Wtedy pierwsze dwa spotkania zagramy u siebie i mam nadzieję, że uda nam się rozstrzygnąć w trójmeczu pozostanie w drugiej lidze.
Podyskutowałem troszkę z sędzią, który prawdopodobnie ze względu na obecność klasyfikatora był nieco zestresowany. Zdarzyło się kilka spornych sytuacji, w których arbiter się pomylił. Nie robił tego jednak celowo, gdyż przyznawał niesłuszne punkty nie tylko przeciwnikom, ale także i nam. Wprowadziło to jednak nerwową atmosferę na parkiecie.
Postaramy się poszukać punktów w meczu z Olsztynem. Będzie to jednak trudne zadanie, gdyż są lepszą w porównaniu z Garwolinem drużyną. Jeśli udałoby nam się przywieźć z Warmii dwa punkty, przypieczętowalibyśmy ósme miejsce w tabeli.
Domyślam się, że tradycyjnie będzie pytanie o kibiców [śmiech]. Każdy lubi grać, gdy na meczu pojawiają się kibice i dopingują. Było mi niezmiernie miło, że fani skandowali dzisiaj moje imię i nazwisko. To zawsze jest przyjemne. To chyba efekt ostatnich wypowiedzi pomeczowych. Przyznam szczerze, że myślałem, iż dzisiaj na Sadach Żoliborskich pojawi się więcej kibiców. Mimo to dzisiejsza skromna grupa legionistów i tak bardzo nam pomogła. Krzyczeli, cały czas coś się działo, dzięki czemu nie musieliśmy walczyć o punkty w ciszy. Liczę, że podczas kolejnych spotkań u siebie na trybunach będzie się pojawiało coraz więcej widzów.
Witold Poinc (trener Legii): Z tabeli wynika, iż zespół z Garwolina ma ponad dziesięć punktów przewagi nad nami. Mimo to dziś zagrali z nami jak równy z równym. Znajdowali się w naszym zasięgu, jednak to oni wywieźli ze stolicy dwa punkty.
To, że przegraliśmy, mogło być wynikiem braku konsekwencji w ataku oraz nie do końca bronionych piłek po kontratakach. Przed meczem staram się zawsze mówić zawodnikom, na jakich aspektach gry powinni się skoncentrować, jednak będąc na boisku, nie zawsze o wszystkim się pamięta.
Na temat kibiców wypowiem się krótko, ale dobitnie - mamy najlepszą publiczność na świecie!