"Mimo, że w niedzielę mieliśmy bardzo dużo sytuacji, ale nie wykorzystaliśmy ich. Graliśmy nieprzekonywająco i zbyt bojaźliwie przed bramką. Bramkarz Orlika bronił bardzo dobrze i nie udało nam się doprowadzić nawet do remisu mimo nalotów, które robiliśmy. Tak ten mecz był prowadzony zbyt ospale, bez zębu hokejowego. Była widoczna nasza przewaga, ale brakowało kropki nad i. Czterech zawodników w nocy odjechało na studniówkę, także mieliśmy osłabiony skład, ale niezależnie od tego mecze należy wygrywać. Paru chłopaków w nocy miało jeszcze lekkie problemy zdrowotne i mogło to lekko wpłynąć na ich dyspozycję i dokładność." - powiedział po niedzielnym meczu z Orlikiem trener Legii Marian Pysz.