Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pysz trenerem torunian?

wtorek, 8 maja 2007 12:11
źródło: Gazeta Pomorska

W najbliższych kilkunastu godzinach powinniśmy poznać nazwisko nowego szkoleniowca TKH. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie nim Marian Pysz. Póki co hokeiści wznowili treningi pod okiem Andrzeja Masewicza. Aktualny szkoleniowiec Legii Warszawa przyjechał do Torunia w poniedziałek, żeby przedyskutować wszelkie szczegóły odnośnie ewentualnego kontraktu. Rozmowy z działaczami trwały około dwóch godzin.

- Prezes klubu przedstawił mi wymagania i plany odnośnie pracy z zespołem oraz potencjalne oczekiwania w stosunku do mojej osoby - mówi Pysz. - Ja się do tego ustosunkowałem, przedstawiłem swoją wizję. Większych różnic w poglądach nie było. - Z podobnymi założeniami spotkałem się w innych miastach, w których prowadziłem zespoły - wyjaśnia kandydat na trenera. - Mam inne plany w kwestii letniego obozu. Klub chciałby go zorganizować w jakiejś innej miejscowości, natomiast ja jestem zwolennikiem trenowania na miejscu, gdyż i tak przez cały sezon zawodnicy pozbawieni są praktycznie życia rodzinnego.


Obie strony porozumiały się również w sprawie finansów. - Na początku były pewne różnice pomiędzy propozycjami - przyznaje Pysz. - Ostatecznie spotkaliśmy się w tym samym punkcie. Trochę ustąpił klub, trochę ja.


Urodzony w Nowym Targu 59-letni szkoleniowiec ma duże szanse, żeby zostać w grodzie Kopernika na dłużej. - Jeżeli zarząd zadecyduje o zaangażowaniu mnie w roli trenera to podpiszę dwuletni kontrakt - mówi. - Myślę, że będę tutaj pracował. Swoje szanse oceniam na 99,9%.
Wybór nie jest jednak do końca taki oczywisty, gdyż Marian Pysz ma rywala. - Mamy jeszcze jednego kandydata, którego nazwiska nie zdradzę i spośród tej dwójki wybierzemy nowego trenera - przyznaje prezes TKH Ryszard Szymański. - Decyzja zapadnie w najbliższych kilkunastu godzinach.


Tymczasem treningi rozpoczęli hokeiści. W poniedziałek o dziesiątej rano na lodowisku stawiło się dziesięciu zawodników. Podzieleni na dwie drużyny rozegrali mecz w piłkę nożną na bocznej płycie Pomorzanina. - Panowie szanujmy się, bo jest nas mało - śmiał się Robert Fraszko, który grał w zespole z Przemysławem Bomastkiem, Łukaszem Chrzanowskim, Mateuszem Wiśniewskim i Michałem Plaskiewiczem. Walka była jednak zacięta i nikt nie zamierzał przegrać. - Tnij go Chrzana ! Przecież widzisz, że jest chudszy - wołał pełniący rolę arbitra Andrzej Masewicz widząc jak Jacek Dzięgiel drybluje między przeciwnikami, w składzie których znaleźli się także Bartosz Dąbkowski, Arkadiusz Marmurowicz, Piotr Koseda i Mariusz Kuchnicki. Ostatecznie pojedynek zakończył się remisem 11:11.

Udostępnij