"Koniecznie potrzebujemy dwóch obrońców i trzech napastników, czyli można powiedzieć jedną całą piątkę, która byłaby siłą napędową tej drużyny. Ponadto byliby przykładem dla tych młodych zawodników. I chodzi nam głównie o zawodników młodych i ambitnych, którzy chcieliby tu grać, a nie żeby byli tu np. na emeryturze. Dla mnie najważniejszą cechą u zawodnika jest ambicja. Ja muszę widzieć, że zawodnik daje coś z siebie. Ja takich zawodników potrzebuję do tej drużyny." - mówi nowy trener Legii, Stanisław Małkow.
Małkow: Celem awans do PLH
Witek Barna: Jak to się stało, że tak nagle został pan pierwszym trenerem drużyny Legii–Mazowsza Warszawa?
- No ja już dużo wcześniej przypuszczałem, że po sezonie będą dosyć duże zmiany w Jastrzębiu. Prezes regularnie jeździ do Czech gdzie ma spore kontakty, i ja wiedziałem, że bez względu nawet, że bez straty punktu wywalczę awans, włodarze klubu będą szukać nowego trenera z południa. No i podczas ostatniego meczu tutaj w Warszawie rozmawiałem z trenerem Stajakiem na ten temat. On zaproponował, że jeśli tak będzie faktycznie jak przypuszczałem, to on zadzwoni i zaproponuje mi pracę. I zadzwonił.
A nie jest to dla pana dosyć dziwna sytuacja, że mimo wywalczonego awansu podziękowano panu za współpracę? Jak pan ocenia tę całą sytuację.
- Oceniając całą sytuację powiem, że w stosunku do mnie postąpiono bardzo brzydko. W sumie zrobiłem wszystko aby ta drużyna awansowała, bez względu na różne komplikacje. W drużynie było dużo kontuzji i miałem wielu młodych zawodników, a mimo wszystko zrobiłem wynik rewelacyjny. Zakończyliśmy sezon bez porażki - nie pamiętam aby był kiedyś taki rezultat.
Gdy przyjechał pan do Warszawy z Jastrzębiem to wynik był korzystny zdecydowanie dla pana ówczesnej drużyny. Bilans 3:30 mówi sam za siebie. Mimo takiej dysproporcji czy któryś z ówczesnych zawodników Legii zapadł panu w pamięci?
- Wyróżniali się w tej drużynie głównie zawodnicy pierwszego ataku - Rafał Stajak oraz Michał Michałkiewicz. To byli zawodnicy na niezłym poziomie. Na obronie dobre wrażenie sprawiał Gabriel Połącarz oraz podobali mi się obaj bramkarze, bo mimo tak sporej liczby puszczonych bramek widać było, że potrafią dobrze bronić.
Patrząc na końcową tabelę I ligi – 8 miejsce Legii, 18 zdobytych punktów, to jest sporo poniżej oczekiwań. Czego brakuje tej obecnej drużynie, którą pan trenuje, aby przynajmniej spróbować walczyć z najlepszymi w lidze, lub nawet włączyć się do walki o awans?
- Brakuje właśnie takich mocnych treningów. Jest to cały zespół bardzo młody i w wieku rozwojowym. I jeżeli w tym wieku rozwojowym nie zrobi się mocnych treningów, to nie będzie z tego nic. W przedziale wiekowym 16-19 lat należy położyć duży nacisk na intensywność treningów. Jeżeli popatrzeć na takich zawodników jak Owieczkin, Małkow, Małkin, to oni w wieku 17, 18, 19 lat grali w dorosłym hokeju w mocnej lidze rosyjskiej. A teraz w wieku 22 lat grają w najlepszej lidze świata NHL. A dzięki czemu? Dzięki temu, że właśnie w wieku rozwojowym mieli mocne treningi. Bo młode organizmy potrzebują mocnych treningów. Jeśli tego nie zrobi się w tym wieku, to w innym czasie będzie za późno. A tutaj prawie wszyscy zawodnicy są w wieku rozwojowym. Przychodząc tutaj do Warszawy i patrząc na tych młodych chłopców liczę na to, że każdy z nich pójdzie jeszcze co najmniej 50% do przodu. Wszyscy. I na to głównie liczę...
Jakich wzmocnień potrzebuje ta drużyna, aby była w stanie odegrać znaczącą rolę w pierwszej lidze?
- Ja myślę, że koniecznie potrzebujemy dwóch obrońców i trzech napastników, czyli można powiedzieć jedną całą piątkę, która byłaby siłą napędową tej drużyny. Ponadto byliby przykładem dla tych młodych zawodników. I chodzi nam głównie o zawodników młodych i ambitnych, którzy chcieliby tu grać, a nie żeby byli tu np. na emeryturze. Nie. O takich zawodników nam nie chodzi.
Ale czy ma pan tu na myśli starszych i doświadczonych zawodników, czy młodych i ambitnych?
- Młodych i utalentowanych, tak to bym powiedział. Takich którzy chcieliby podnosić swój poziom i rozwijać się. Nie chodzi nam o zawodników po 30-tce. Bo to są już z reguły zawodnicy wypaleni, którzy raczej nie będą przykładem dla młodych. Mi chodzi raczej zawodników rozwojowych w wieku 24-26 lat, którzy chcą jeszcze coś osiągnąć w hokeju i awansować z drużyną do PLH.
Myśli pan tu o zawodnikach z zagranicy, czy ma pan na myśli zawodników z Polski?
- Na razie mam na myśli zawodników z rynku polskiego i będących oczywiście w tym wieku, o którym wspomniałem wcześniej.
Jaki jest pana pomysł na drużynę Legii? Jakimi środkami chce pan zbudować ciekawy hokej w stolicy, gdzie jak wiemy klimat dla tej dyscypliny jest bardzo ciężki?
- Najważniejsze jest to, aby ci młodzi gracze w końcu się zebrali w całości i zaczęli trenować. Bo z drużyny z I ligowej z ubiegłego sezonu trenuje najwyżej 10 z nich. Ja wiem, że niektórzy się uczą, pracują i nie ma ich tutaj. Ja życzyłbym sobie aby frekwencja na treningach była jeszcze większa. Chciałbym aby ta drużyna w najbliższych rozrywkach zagrała na 4 formację. To będzie mój pomysł na drużynę Legii. Ale chcę aby w drużynie było pięć "piątek", aby była konkurencja. Taka konkurencja spowoduje rywalizację między zawodnikami i oni będą zmuszeni walczyć o miejsce w składzie. Wyeliminuje się tzw. pewniaków. Chcę aby rywalizacja stała się siłą napędową tej drużyny.
Myśli pan że jest to do osiągnięcia tutaj?
- Myślę że tak, i będę robił wszystko aby tak było.
Zdaje sobie pan sprawę, ze to jest dosyć wyjątkowa sytuacja? Bo przygotowania zaczęły się dosyć wcześnie i to od razu od mocnych treningów. Do końca maja treningi na lodzie, później miesiąc suchego treningu, dwa tygodnie przerwy, obóz i znowu lód. To jest dosyć niecodzienna sprawa, bo żaden klub I ligowy jeszcze się nie przygotowuje. Drużyny PLH całkiem niedawno rozpoczęły przygotowania.
- Ja powiem w taki sposób – trzeba wykorzystać sytuację kiedy tak długo jest lód do naszej dyspozycji. Wszyscy zawodnicy, którzy tutaj trenują w drużynie, jeszcze muszą podnosić swoje umiejętności techniczne. I właśnie to jest podstawa dla nich, aby nie tracić tego czasu. Nie ma znaczenia kiedy się trenuje. Jeśli jest możliwość to trzeba ją wykorzystać. My obecnie oprócz ćwiczeń doskonalących technikę, trenujemy także elementy taktycznej gry. I to należy właśnie wykorzystać w ramach tego czasu. Jeśli my zrobimy siłę i wytrzymałość poza lodem, to wchodząc na lód wolny czas poświęcimy np. na technikę przyjęcia krążka i podania, treningi strzeleckie, grę 3 na 2. 2 na 1. i to będzie już praca taka przyjemna. Nie męcząca.
Ale ma pan część zawodników którzy nie trenują bo np. pracują co z nimi?
- To może być problem. Ale ja będę z nimi rozmawiał o ich przyszłości jak oni sami widzą swoją przyszłość w tej drużynie. Dla mnie najważniejszą cechą u zawodnika jest ambicja. Ja muszę widzieć, że zawodnik daje coś z siebie. Ja takich zawodników potrzebuję do tej drużyny.
Czyli można powiedzieć nie będzie taryfy ulgowej dla nikogo?
- Nie może być inaczej, bo to psuje całą strukturę drużyny. Takie są moje metody pracy, które stosuję nie tylko tu, ale w całej mojej pracy szkoleniowej w Polsce. Nie potrzebuję zawodników, którzy będą przychodzili pograć dla siebie, bo nie mają co robić. Nie. Oni muszą pracować tak, aby widzieć przed sobą perspektywy dalszego rozwoju. I taką perspektywą powinna być dla nich w tym roku walka o awans do PLH. Trzeba przed sobą stawiać najwyższe cele. I wtedy to ma jakiś sens.
Rozmawiał: Witek Barna
