Gabriel Połącarz (kapitan Legii): Dzisiejsze spotkanie rozpoczęło się korzystnie dla naszego zespołu. Udało nam się zdobyć bramkę. Zaczęliśmy wierzyć w to, że możliwe jest pokonanie Unii. Niestety, w środkowej części pierwszej tercji mieliśmy taki, można by rzec, chwilowy zastój, przez który w naszych poczynaniach na lodowisku pojawił się chaos. Przez tę dekoncentrację straciliśmy koncepcję gry i jej pewne uporządkowanie, co skutecznie zostało wykorzystane przez oświęcimian. Później rywale nieco stonowali, zaczęli grać "na jednej nodze", a nam udało się ogarnąć.
Wypowiedzi pomeczowe
Poukładaliśmy naszą grę, zaczęliśmy grać ambitniej i bardziej żywiołowo. Do tego trzeba podkreślić, że niektórzy z nas występowali z kontuzjami, np. mi wypadł bark, kolega Mielech miał lekki wstrząs mózgu. Mimo to graliśmy do końca. Cieszymy się z rezultatu, jaki udało nam się wypracować, ponieważ zespół Unii jest obecnie niekwestionowanym liderem, zwłaszcza, że w listopadzie w Oświęcimiu doznaliśmy bolesnej porażki. Reasumując, rozegraliśmy szybki, żywiołowy, dynamiczny mecz na dobrym poziomie. Szkoda jedynie, że koledze Solonowi nie udało się wykorzystać pięciu sytuacji, ponieważ mogły one przesądzić o losach tego spotkania.
Zawsze powtarzam, że w niedzielę lepiej nam się gra, toteż jestem pełen nadziei odnośnie jutrzejszego pojedynku.
Kibice nas nie zawiedli. Jak zawsze byli naszym szóstym zawodnikiem na tafli. Muszę przyznać, że gdy wchodzi się na lodowisko, niekiedy nie chce się grać, lecz kiedy widzi się tylu fanów na trybunach, gdy czuje się emocje, jakie towarzyszą meczowi, gdy słyszy się ten niesamowity śpiew, to dreszcze przechodzą przez całe ciało. Wtedy wraca ochota do gry. Człowiek wie, że w spotkaniu ma cel do zrealizowania. My tym żyjemy, kibice także.
Tomasz Rostkowski: Dzisiaj walczyliśmy z bardzo trudnym przeciwnikiem - obecnym liderem tabeli. Obawialiśmy się wprawdzie gorszego wyniku, ale daliśmy radę. Bardzo pomogli nam kibice, świetnie dopingując. Cieszę się, że zdobyliśmy dzisiaj bramki, gdyż w Oświęcimiu było to nie lada sztuką. Mi osobiście udało się zaliczyć asystę przy bramce zdobytej przez Rafała Solona, z czego jestem bardzo zadowolony.
Unia przyjechała do Warszawy w nieco okrojonym składzie, ale mimo to zaprezentowała się bardzo dobrze. Liczymy na podobny rezultat jutro, może nawet powalczymy o zwycięstwo. By rozgryźć taktykę oświęcimian, potrzebna jest z całą pewnością walka na lodowisku, ponieważ grają oni nieco asekuracyjnie - prawdopodobnie, by nie złapać kontuzji przed play-offami. Na pewno będą walczyć o pierwsze miejsce w lidze, aby awansować. Z tego powodu jutro bez wątpienia czeka nas ciężka przeprawa, jednak wierzę, że walka i doping kibiców bardzo nam pomogą.
Stanisław Małkow (trener Legii): Dzisiejszy pojedynek był wprawdzie bardzo dobry, o czym świadczyć może gra w drugiej i trzeciej części spotkania, ale moi zawodnicy zawalili go pierwszą tercją, przegrywając 1-4. W trakcie meczu próbowali "dogonić" wynik, jednak przez to, że przeciwnicy zaczęli grać bardziej asekuracyjnie, zabrakło już po prostu czasu, aby doprowadzić chociażby do remisu.
Jutro musimy się skupić na tym, aby nie popełniać indywidualnych, taktycznych błędów, przede wszystkim w pozycji przedbramkowej. Prócz tego nie możemy pozwolić rywalom na zbliżanie się do naszej strefy bramkowej i na dobijanie krążka.
Co do kibiców, to byli oni po prostu super. Stanowili najlepszy element tego meczu. Dziękuję im serdecznie za przybycie i zapraszam na jutrzejsze spotkanie, by tak samo jak dziś wspierali naszą drużynę - Legię Warszawa!