- Kiedy ostatnio rozmawiał pan z Olisadebe na temat jego formy?
- Nie rozmawiam z nim na ten temat. Informacje o nim otrzymuję od moich ludzi w Grecji.
- Nie denerwuje pana, że Emmanuel w tej chwili nie gra?
- Złego słowa pan użył. Mam obawy w stosunku do wszystkich piłkarzy, którzy nie grają. Tak samo do Tomka Kłosa, Marka Koźmińskiego, Bartka Karwana.
- Trener Markarian w rozmowie w "Super Expressie" powiedział, że "Oli" nie gra, bo jest gruby, wolny.
- Dziwi mnie to, co mówi. Przecież to on odpowiada za to, żeby jego zawodnicy byli w odpowiedniej formie.
- Ostatniego gola Olisadebe strzelił 1 grudnia ubiegłego roku.
- Jak się nie gra, to się nie strzela.
- W spotkaniu z Irlandią, podobnie jak w meczu z Kamerunem, również nie błyszczał.
- O Kamerun miałem do niego pretensje. O postawę przeciwko Irlandii nie.
- Kryszałowicz też nie gra w klubie, ale w reprezentacji strzela gole...
- To dziwna sprawa, chyba źle świadcząca o niektórych trenerach klubowych.
- Może polscy piłkarze są dyskryminowani w zagranicznych klubach?
- Ja bym tego nie brał pod uwagę. Każdy trener stawia na lepszych. Może więc nasi reprezentanci są słabsi od innych. Niestety, trenerzy często żalą mi się, że wielu z naszych nie przykłada się do pracy tak jak powinni.
- Będzie pan rozmawiał z trenerami Panathinaikosu i Eintrachtu o "Olim" i "Kryszale"?
- Oczywiście, ale nie będę podejmował tematu, dlaczego nie grają. Będę rozmawiał tylko o ich formie i treningu.
- Co pan zrobi, jeśli "Oli" z "Kryszałem" nadal nie będą grać w swych klubach?
- Zastanawiam się, rozmawiam o tym z kolegami ze sztabu szkoleniowego. Przygotowujemy dla nich specjalny program treningowy.
- Czy jest w tej chwili napastnik, do którego nie ma pan zastrzeżeń?
- Marcin Żewłakow. W ostatnim meczu ligowym znów zdobył gola, jego forma wzrasta. On jest trzeci na liście. Wysoko w rankingu plasuje się też Żurawski. Zaraz za nim mamy całą grupę ciekawych piłkarzy, jak choćby Sypniewski. Nie jestem w sytuacji podbramkowej.
- A co z Wichniarkiem?
- On też jest w grupie pościgowej. Trochę jednak martwią jego wypowiedzi prasowe, bo zraża sobie w ten sposób kolegów. Jedno jest pewne. Musi wygrać rywalizację z pozostałymi.
Rozmawiał Kazimierz Marcinek