Były zawodnik warszawskiej Legii, Łukasz Surma, w sobotę po raz kolejny zawita na Łazienkowską razem ze swoją obecną drużyną Lechią Gdańsk. "Obawa zawsze jest, bo jedziemy na Legię, która u siebie jest faworytem, z kimkolwiek by nie grała. Strach pozytywny jest jednak przyjacielem sportowca, jeśli jest się za pewnym, to nie wychodzi dobrze" - uważa były kapitan "wojskowych".
Recepty na wywiezienie z Warszawy korzystnego rezultatu, Surma dopatruje się w wyciągnięciu wniosków z poprzedniego meczów obydwu drużyn. "Musimy zagrać tak, jak w zeszłym sezonie w pierwszej połowie meczu z Legią u siebie. Wtedy możliwy będzie korzystny wynik. Pierwsza połowa była pod nasze dyktando, nie wiem, co się potem z nami stało, że Legia tak nam odjechała" - mówi 33-letni pomocnik. W ostatnim spotkaniu Lechia prowadziła po 10 minutach 2-0, by ostatecznie przegrać 2-3.
