Po meczu Legii ze Śląskiem trener gości Orest Lenczyk dał do zrozumienia, że jest pod wrażeniem atmosfery panującej na naszym stadionie. Ostry i najczęściej oszczędny w słowach szkoleniowiec w komentarzu na konferencji prasowej powiedział, że ma nadzieję jeszcze wrócić na Łazienkowską. Wcześniej pan Lenczyk miał o kibicach Legii różne zdanie.
Lenczyk pod wrażeniem. Chce wrócić na Legię
"Mecz, oprawa meczu, nie chcę powiedzieć, że były to stadiony świata, ale jak na polskie warunki powiem wprost - nie chciałbym być tu po raz ostatni" - oznajmił najstarszy trener w ekstraklasie. "Z jakąkolwiek drużyną, jeśli Bozia da coś jeszcze potrenować" - dodał.
W poprzednich latach Lenczyk nie zawsze miał dobre zdanie o Legii. Za czasów Dariusza Wdowczyka sugerował stronnicze sędziowanie na korzyść "wojskowych", a kibicom i działaczom Legii zarzucał brak kultury. Do symbolicznej "zgody" na linii Lenczyk - Legia doszło dzięki Świętej Pamięci Wiesławowi Gilerowi, redaktorowi naczelnemu "Naszej Legii". To właśnie Giler wręczył Lenczykowi podczas konferencji prasowej szalik naszego klubu. "Chciałem panu powiedzieć, że Warszawa naprawdę pana nie nienawidzi, a wręcz lubi! Nie czujemy do pana nienawiści, a wręcz sympatię" - tłumaczył Giler. Lenczyk natychmiast odparł, że jedną z jego ulubionych piosenek jest "Warszawa da się lubić".
Orest Lenczyk nie miałby szans poczuć w pełni panującej obecnie na Legii atmosfery, gdyby Związkowy Trybunał Piłkarski przy PZPN nie uchylił decyzji Komisji Ligi Ekstraklasy S.A., która zamknęła Żyletę po meczu z Polonią.
Działacze KP Legia, którzy złożyli odwołanie od decyzji o zamknięciu Żylety, mieli nadzieję, że kibice udowodnią, iż nie zasługiwali na tak drastyczną karę. Podczas meczu ze Śląskiem fani zachowywali się bez zarzutu.
Związkowy Trybunał Piłkarski PZPN ostatecznie rozstrzygnie, czy Żyleta będzie otwarta, czy zamknięta, na najbliższym posiedzeniu, na którym stawią się przedstawiciele naszego klubu i członkowie Komisji Ligi.