Michał Strąk: "Mecz nie rozpoczął się po naszej myśli, ponieważ to Polonia przejęła kontrolę nad jego przebiegiem. W rezultacie nasi rywale strzelili trzy bramki w pierwszej tercji spotkania (najwyraźniej podróż autokarem do godziny trzeciej nad ranem dała o sobie znać). Druga część konfrontacji była już znacznie lepsza w naszym wykonaniu, ale niestety nieskuteczna – Bepierszcz nie strzelił karnego, a Munstow nie zamienił na bramki sytuacji, w których Polonia głównie kontratakowała i przez znaczny okres czasu grała w przewadze.
Co i rusz lądowaliśmy bowiem na ławce kar. Fortunnie udało nam się zdobyć kontaktową bramkę (mam w tym swoją asystę).
Trzecia tercja przebiegała już pod nasze dyktando, lecz hokeiści Polonii również stworzyli sporo sytuacji strzeleckich. O zaciekłości tej części spotkania świadczy duża ilość kar, jakie przyznawał zarówno nam, jak i rywalom sędzia. Bramka strzelona na 3-2 dodała nam wiary, że losy tej konfrontacji można jeszcze zmienić na naszą korzyść. Niestety, nawet gra w sześciu nie przyniosła spodziewanego efektu – nadal istniały problemy ze skutecznością."