Legia Warszawa po wygranym środowym meczu z Zagłębiem Lubin zbliżyła się do liderującego w tabeli Śląska Wrocław na odległość dwóch punktów. W pojedynku z "Miedziowymi" gospodarze nie ustrzegli się nielicznych błędów w obronie, jednak po raz ósmy z rzędu udało im się zakończyć ekstraklasowe spotkanie z czystym kontem.
Analiza sytuacji w meczu z Zagłębiem


Na prawej stronie ładnie do gry pokazał się Janusz Gancarczyk, natomiast dynamicznie w pole karne wbiegał już Łukasz Hanzel. Ciężko stwierdzić, kto w tej sytuacji popełnił najistotniejszy błąd w ustawieniu, który na szczęście skończył się dla podopiecznych Macieja Skorży bez konsekwencji.


Chwilę później miał miejsce rzut rożny, który egzekwował Łukasz Hanzel. Futbolówka po jego dośrodkowaniu i małym zamieszaniu znalazła się pod nogami Aleksandra Woźniaka, który wypatrzył nieobstawionego kolegę, ale piłka po strzale Šernasa poszybowała wysoko ponad bramką. Gdyby 27-latek lepiej przymierzył, legionistów spotkałaby sroga kara za niekonsekwencję w obronie, jednak na szczęście po raz kolejny udało im się uniknąć straty bramki.


Na duże słowa uznania zasługuje również Danijel Ljuboja, który przebiegł po drugiej stronie boiska dobre kilkadziesiąt metrów, przez co odciągnął nieco defensorów drużyny przeciwnej od strefy, gdzie toczyła się właściwa akcja. Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje w dobitny sposób, iż Legia umie wyprowadzać zabójcze kontrataki, które co najważniejsze w dużej mierze wieńczy golami. Ta bramka praktycznie zakończyła emocje na warszawskim obiekcie, ponieważ żadna z drużyn nie kwapiła się już do tak huraganowych ataków, jak choćby kilkanaście minut wcześniej.
Podsumowując, Legia Warszawa po raz kolejny zagrała bardzo udane zawody i po raz kolejny nie straciła bramki. Cieszyć może fakt, że "wojskowi" do poprawnej gry obronnej dokładają wysoką skuteczność w formacji ofensywnej, co z pewnością daje dobry prognostyk przed zbliżającymi się pojedynkami.