Na przełomie kilkunastu ostatnich miesięcy w polskich mediach pojawiało się wiele sensacyjnych informacji odnośnie transferów do zespołu warszawskiej Legii. Większa część z nich choć w małym stopniu okazała się prawdziwa, ale niektóre rewelacje zostały szybko zdementowane przez zarząd "wojskowych" lub też samych zainteresowanych. Poniżej prezentujemy zestawienie, które podsumowuje wszystkie domniemane transfery, które miały miejsce w ostatnich miesiącach.
Analiza: Cała prawda o niedoszłych legionistach

Nauczeni na błędach
Po odejściu z zespołu prawdziwej ostoi defensywy, jaką bez wątpienia był Ján Mucha, Legia rozpoczęła poszukiwania jego następcy. Władze klubu były skłonne wydać pokaźną sumę pieniędzy, aby tylko nowo zakupiony zawodnik spełnił ich wysokie oczekiwania. Wybór padł na ówcześnie jednego z najlepszych golkiperów w swoim kraju - Chorwata Marijana Antolovicia. Warszawski zespół wydał na niego około 450 tys. euro, jednak później piłkarz sam swoją postawą na boisku pokazał, że jest wart co najwyżej 25% tej kwoty.

Najstarszym kandydatem do obsady bramki warszawskiego zespołu był Francuz Ulrich Ramé. Wówczas 39-latkowi na dniach kończył się kontrakt z Girondins Bordeaux, co oznaczało, że mógłby przyjść do "wojskowych" za darmo. Mimo wszystko utytułowany piłkarz zdecydował się nie ruszać z kraju i dokończyć karierę w drugoligowym CS Sedan.
Vedran Runje, który był chyba najpoważniejszą opcją transferową dla Legii, nie przyszedł z kolei z powodu zbyt wygórowanych żądań finansowych. Pomimo tego, że klub ze stolicy nic nie zapłaciłby za Chorwata (kończył mu się kontrakt z RC Lens), nie byłby w stanie zagwarantować oczekiwanego przez 35-letniego gracza wynagrodzenia.

Dwie transferowe bomby - niewypały

Później przyszła kolei na Bruno Gamę, którym Legia interesowała się już rok wcześniej. Wtedy Portugalczyk nie brał transferu do Polski poważnie i wybrał ofertę Rio Ave. Kiedy w portugalskiej ekstraklasie nie szło jego kolegom zbyt obiecująco, ponownie zaczął rozważać możliwość transferu do kraju nad Wisłą. Wszystko zakończyło się fiaskiem, a obecnie Gama biega w koszulce utytułowanego Deportivo La Coruña. Jednym z głośniejszych nazwisk przymierzanych do stołecznego klubu był Hiszpan Guti. Były zawodnik takiej piłkarskiej firmy jak Real Madryt sam zaoferował swoje usługi Legii. Ta jednak nie zamierzała płacić emerytowanemu pomocnikowi około 3,5 miliona euro łącznie, gdyż według niepotwierdzonych informacji tyle właśnie były gwiazdor "Królewskich" chciał zarabiać w stolicy Polski.


Masa sprawdzanych, jednak bez efektów

Na koniec ostatniego sezonu, po bardzo udanych dla siebie dwóch rundach, Darvydas Šernas wreszcie otrzymał od zarządu Widzewa zielone światło w poszukiwaniu nowego klubu. Według nieoficjalnych informacji jego usługami bardzo poważnie zainteresowana była Legia, lecz ostatecznie litewski napastnik trafił nie do Warszawy, ale do Lubina, gdzie do dzisiaj biega w koszulce Zagłębia. Jednym z większych transferowych absurdów ostatnich kilkunastu miesięcy było domniemane ściągnięcie na Łazienkowską utytułowanego Fernando Morientesa. Według medialnych doniesień, Hiszpan widziany był już nawet na badaniach medycznych ekipy Macieja Skorży, jednak jak się później okazało, wszystko było zwykłą plotką.

Isaac Boayke jest byłym reprezentantem Ghany. W swojej karierze przez wiele sezonów grał w niemieckiej Bundeslidze, m.in. w Vfl Wolfsburg, FSV Mainz, czy 1. FC Nürnberg. Z tymi ostatnimi w styczniu zeszłego roku rozwiązał kontrakt, dzięki czemu do Polski mógłby trafić za darmo. Tak się jednak nie stało i doświadczony napastnik podpisał ostatecznie umowę z dobrze znaną naszym kibicom Vålerengą Oslo. Jérémie Aliadière, który po odejściu w lecie z Middlesbrough nigdzie nie mógł znaleźć zatrudnienia, miał przed sobą, według nieoficjalnych doniesień, dwie interesujące oferty - z Newcastle United i Legii Warszawa. Finalnie nie trafił ani tu, ani tu, a do rodzimego FC Lorient. Jak podkreślał później w wywiadach, nigdy nie zamierzał przechodzić do żadnego polskiego klubu.

Marcão z kolei był już nawet, można by powiedzieć, jedną nogą w Legii. Miał na dniach dołączyć do przygotowującej się do nowego sezonu drużyny na Cyprze. Pod koniec rozmów pomiędzy Legią a Atletico Goianiense doszło do niespodziewanej zmiany w żądaniach finansowych tych drugich, przez co warszawski klub musiał zrezygnować z Brazylijczyka. Jednym z Polaków, którzy mogli dołączyć do legijnej ekipy był Maciej Jankowski. Z działaczami Ruchu Chorzów od wielu miesięcy toczą się trudne negocjacje i jak na razie wciąż nie widać ich końca. Dodatkowo całą transakcję utrudnia fakt, że Jankowski ma podpisany kontrakt ze swoim zespołem do 2013 roku.

Swego czasu jedna z agencji menadżerski zaproponowała Markowi Jóźwiakowi sprowadzenie do Legii nie byle kogo, gdyż samego Brazylijczyka Rivaldo. Tego samego, który z powodzeniem grał w takich klubach jak FC Barcelona, AC Milan czy Olympiakos. Dyrektor sportowy zespołu z Warszawy całą sytuację potraktował z uśmiechem, gdyż jak twierdzi, Legii nie potrzeba piłkarzy z czterdziestką na karku. Obecnie Rivaldo gra w... angolskim Kabuscorp S.C.
Spasem Delewem, napastnikiem CSKA Sofia, szczególnie zainteresowana była Wisła Kraków, ale i Legia widziałaby tego gracza w swoim zespole. Negocjacje z Bułgarem nigdy jednak nie weszły na wysoki poziom, a ostatnio droga do nich została dodatkowo zamknięta, gdyż zdecydował się on podpisać umowę z tureckim Mersinem İdmanyurdu.


Z takim składem Legia z pewnością nie miałaby sobie równych

Czy to byłby polski "dream team"?
Jak widać na powyższym zestawieniu, domniemany skład Legii dosyć znacząco odbiega od aktualnego. Dość powiedzieć, że w pierwszej jedenastce oglądalibyśmy tylko trzech polskich zawodników, natomiast resztę stanowiliby obcokrajowcy, co warto podkreślić, z całkiem głośnymi nazwiskami i ciekawą przeszłością. Z obecnego wyjściowego składu niezmieniona, aczkolwiek trochę zmodyfikowana została linia obrony. Swoje pozycje zachowali Jakub Wawrzyniak, Michał Żewłakow i Artur Jędrzejczyk, lecz głownie z tego powodu, że legioniści nie interesowali się w przeszłości żadnym wyróżniającym się graczem z tej formacji.
Obecny skład (podst. 11)
|
Domniemany skład (podst. 11)
|
* - wszystkie kwoty na podstawie transfermarkt.de
** - wiek każdego piłkarza został podany uwzględniając rok 2012
Aktualnie najdroższym graczem w pierwszej jedenastce Legii jest Miroslav Radović (2.100.000 €), jeżeli wszystkie zapowiedziane transakcje doszłyby do skutku zostałby nim aktualny piłkarz Lecha Poznań - Semir Štilić (2.700.000 €). Co ciekawe jednak, ogólna wartość podstawowego składu zmalałaby z 13.200.000 € na ok. 11.450.000 €, więc niemal o 1.750.000 €. Dodatkowo średni wiek podskoczyłby aż o ponad cztery lata na jednego zawodnika. Głównie stałoby to się za sprawą dosyć wiekowych graczy takich jak m.in. Rivaldo (40 lat), Morientes (36) czy Solari (36).

Ten rok bez rewelacji
Jak na razie w zimowym oknie transferowym Legia nie poczyniła żadnych spektakularnych transferów. Wprawdzie jeszcze w grudniu mówiło się o rzekomym sprowadzeniu na Łazienkowską Péguy Luyinduli, ale ostatecznie temat jego przejścia zakończył się niepowodzeniem. Kolejną zaskakującą nowinę na temat domniemanych wzmocnień kibice warszawskiego klubu otrzymali od Marka Jóźwiaka, który pod koniec zeszłego roku stwierdził, że "wojskowi" mieli okazję zatrudnić Rivaldo, jednak z niej nie skorzystali.
W styczniu legioniści testowali jak dotąd dwóch zawodników - do trenującej na Cyprze drużyny dołączyli Moussa Traoré (Standard Liège) i Daisuke Matsui (Dijon FCO). Pierwszym zimowym transferem Legii okazał się nastoletni Albert Bruce, który pomimo tego, że z polskim zespołem dogadał się już kilka miesięcy temu, dopiero teraz mógł oficjalnie zostać członkiem drużyny.
W zimie z Warszawą pożegnało się dwóch piłkarzy. Do chińskiego Guoan Pekin odszedł Manú, natomiast szeregi szwajcarskiego FC Luzern zasilił Moshe Ohayon. Sporo mówiło się również o rozstaniu z Wojciechem Skabą lub Jakubem Koseckim, ale żadne konkretne oferty do Legii jeszcze nie wpłynęły.

* - Dane z sezonu 2011/12, stan na 16.01.12.
** - wszystkie kwoty na podstawie transfermarkt.de