Paweł Zarzeczny jest jedną z niewielu osób, które po zamieszkach na mieście przy okazji meczu Polska - Rosja podczas Euro 2012 broniły kibiców. Sam zresztą na polskie stadiony chodzi od lat i ma z reguły pozytywne zdanie o polskich kibicach, których media uznają za największe zło tego kraju. "Pewnie wiele osób podzielało moje zdanie, część podważała, ale nadal uważam, że jeśli ktoś pluje nam na podłogę w domu, to takiego gościa należałoby wyprosić.
Zarzeczny: Kibice nie są żadnym problemem!
Tak odebrałem zachowanie warszawiaków, którzy należycie powitali Rosjan, którzy chcieli wykonywać u nas jakieś demonstracje polityczne. (...) Może dzięki tej wiedzy wychowają swoje dzieci w duchu patriotycznym, może dzięki temu wytłumaczą młodszym, czemu w Warszawie nie można pozwalać na rosyjskie manifestacje. Pamiętajmy, że Rosjanie też przyczynili się do zburzenia tej Warszawy, pamiętajmy, co się działo podczas Powstania!" - mówi Zarzeczny w rozmowie z "To My Kibice!".
Zarzeczny wspomina dawne czasy na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej. "Pamiętam, gdy jeszcze w latach sześćdziesiątych chodziłem na Legię - nie mogłem się nadziwić, że śpiewaliśmy na trybunach 'przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki'. Byłem absolutnie zachwycony, że śpiewaliśmy coś zupełnie niezgodnego z tym, co mówią w radio, z tym co piszą w gazetach. O tym, że żołnierze radzieccy to nie są nasi przyjaciele, tylko wrogowie. I nie śpiewało tego 10 czy 20 osób, ale cały stadion, wtedy co tydzień zapełniony przez 25 tysięcy osób" - wspomina.
Według znanego dziennikarza, polscy kibice są patriotami nie od kilku lat, a od pokoleń. "Nie jest to tak, że kibice wczoraj czy przedwczoraj nagle stali się patriotami, tylko zawsze w swojej masie byli spadkobiercami wszystkich powstańców - listopadowych, styczniowych, warszawskich. Chodzi przede wszystkim o buntowniczą naturę, która na stadionach bardzo pięknie się zrealizowała. Zachwycają mnie na przykład niektóre z opraw" - mówi.
W wywiadzie Zarzeczny odniósł się także do możliwości zamykania przez wojewodów stadionów w Polsce. "Ja przede wszystkim uważam, że kibice nie są żadnym problemem. Oczywiście, wzajemnie sobie ubliżają, czasem zdarzało się, że mnie osobiście ubliżał cały stadion, tak jak czasem cały bił brawo. To się zdarza w każdej polskiej rodzinie, między bratem a siostrą, mężem a żoną. To nasz ogólny brak kultury, a nie kryminalne wątki. Ja w mediach często to zaznaczam - do tej pory, mamy połowę roku, zginęły setki motocyklistów, utonęło bodaj 300 osób, zabił się spadochroniarz, drugi się połamał... Są rzeczy mniej bezpieczne niż stadion, ja nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś na stadionie zginął, nie liczę oczywiście tych osiedlowych porachunków krakowskich. Kibicowanie jest jedną z bezpieczniejszych rzeczy jakie można robić w wolnym czasie. Ponadto zaznaczę to co mówiłem w TVN-ie - bez takiej trochę chuligańskiej atmosfery nie ma dopingu" - mówi Paweł Zarzeczny.
Całą rozmowę możecie przeczytać w najnowszym numerze magazynu "To My Kibice!".