Rafał Holnicki-Szulc: "Było widać, że Śląsk jest doświadczonym zespołem. Odcinali nasze podania, trudno było nam wyjść na pozycje, męczyliśmy się trochę. Z biegiem czasu rozkręcaliśmy się. To był dla nas pierwszy mecz przed własną publicznością. W IV kwarcie Śląsk chyba trochę spuścił z tonu, nam parę akcji się udało, poczuliśmy moc i doszliśmy ich na 12 punktów. Śląsk pokazał jednak doświadczenie i nie pozwolił nam na więcej.
Holnicki: Nie możemy lekceważyć żadnego przeciwnika
Śląsk był rywalem z innej półki, choćby porównując do MCKiS Jaworzno.
- To jest zupełnie inna koszykówka. Większość z graczy Śląska grała w ekstraklasie, widać doświadczenie. W Jaworznie natomiast jest zupełnie inny styl gry, poruszania się po boisku i komunikacja. Ten mecz to dla nas nauczka i myślę, że będziemy wiedzieli jak grać lepiej. W ten sposób zdobywamy doświadczenie, oby udało się nam wyeliminować błędy, które obnażyli wrocławianie.
To Wasz pierwszy mecz na Bemowie w tym roku. Jak ocenisz atmosferę na trybunach?
- Bardzo sympatycznie, pełna hala, dużo znajomych osób. Przyznam szczerze, że grając tu cztery lata temu, nie było aż tak gorąco. Jest zdecydowanie lepiej! Widać, że kibice są lepiej zorganizowani. Do tego na trybunach są sponsorzy, prezesi, to także różni tę Legię od tej, w której grałem poprzednio. Wtedy mieliśmy młody skład i nikt się nami nie interesował. Oczywiście poza kibicami.
W tamtym sezonie broniliście się przed spadkiem. Teraz Wam to raczej nie grozi?
- Gdybyśmy w takim składzie spadli z ligi, to byłaby katastrofa. Powinny być play-offy, ale na razie nie ma co się napalać na awans. My się jeszcze uczymy grać razem.
Dzisiejsza porażka była raczej wkalkulowana, natomiast w niedzielę przystąpicie do meczu w roli faworyta.
- Zdecydowanie tak, ale nie możemy lekceważyć żadnego przeciwnika. W drugiej lidze jest wiele niespodzianek. Musimy podejść do meczu skoncentrowani. Ja nigdy nie napalam się, czy jesteśmy faworytem czy nie. Skupiam się na meczu i podchodzę tak do każdego spotkania.
Wywalczyłeś miejsce w pierwszej piątce. Przychodząc do Legii było już czterech rozgrywających. Spodziewałeś się, że tak szybko przebijesz się do składu?
- To nie jest tak, że mam zaklepane miejsce w pierwszej piątce. To, że dziś w niej wyszedłem, nie gwarantuje mi, że wyjdę również w niedzielę i z biegiem czasu trener Bakun będzie rotował i stawiał na tych, którzy są w formie, a nie na stałych ludzi.
Ale konkurencja na Twojej pozycji na pewno jest.
- W Legii jest teraz spora konkurencja na każdej pozycji.
