Marcin Nędzi: Wygrana cieszy, jesteśmy w następnej rundzie i teraz czekamy na wynik meczu Piaseczna z Warką. Chyba wolelibyśmy zagrać z Pułaskim, ale to z tego względu, że wtedy dwa mecze gralibyśmy u siebie. To na tym etapie ma spore znaczenie.
Nędzi: Musimy poprawić skuteczność w ataku
Nie obawialiście się, gdy na początku drugiej kwarty goście wyszli na prowadzenie, że ten mecz może się nie potoczyć, tak jak byście chcieli?
- Nie, do końca pierwszej połowy była walka punkt za punkt. Oni prowadzili dość krótko i niezbyt wysoko. Mecz w pierwszej połowie był cały czas "na kontakcie".
Czego życzysz sobie przed kolejną fazą play-off?
- Wygranej.
Tylko tyle i aż tyle?
- Tylko tyle.
Dziś na trybunach było nieco mniej fanów, ale i tak mogliście liczyć na gorące wsparcie kibiców.
- Doping kibiców jak zawsze pomagał nam i deprymował przeciwników. Gra się świetnie w takiej atmosferze, a głośny śpiew sprawia, że nie słychać tego, co się do siebie krzyczy. Dzięki temu, że kibice Legii wspierają nas na każdym meczu, jesteśmy do tego przyzwyczajeni i nawet jak pojechaliśmy na wyjazdowy mecz z Wisłą, ich doping zupełnie nam nie przeszkadzał. Zespoły przeciwne mają z tym problem, choćby dlatego że szwankuje u nich komunikacja - nie jest taka jak choćby na treningach.
Co po dzisiejszym meczu trzeba poprawić?
- Wszystko. W dwie i pół kwarty im odjechaliśmy, ale wcześniej męczyliśmy się. Trzeba poprawić skuteczność w ataku. Potrzeba nam chłodnej głowy, spokojniejszego przejścia z ataku do obrony i płynnej gry. Tego życzymy sobie przed kolejnymi meczami.
Rozmawiał Hugollek
