Po tym jak Legia pozyskała Henrika Ojameę, w mediach pojawiło się mnóstwo informacji dotyczących tego, że Legia "podebrała" zawodnika, z którym wcześniej negocjował Lech. Z Poznania płynęły wieści, że Lech po prostu nie zamierza przepłacać i za Estończyka zaoferował Szkotom mniejszą kwotę odstępnego. Jak informuje dziennikarz Przeglądu Sportowego, Adam Dawidziuk, było... dokładnie odwrotnie.
Legia zapłaciła za Ojameę 300 tys. funtów. Lech oferował więcej
Dawidziuk przekonuje, że Ojamaa był już dogadany z Legią, a klub z Łazienkowskiej zaoferował Motherwell 300 tysięcy funtów na co Szkoci przystali. Piłkarz przeszedł testy medyczne w stolicy i był gotowy do podpisania kontraktu, kiedy... do akcji wkroczyli poznaniacy, podbijając stawkę do 330 tys. funtów. Na nic to się zdało, bowiem ofensywny zawodnik był już zdecydowany na grę w Legii, z którą może zagrać o Ligę Mistrzów i dostanie prawdopodobnie także wyższą pensję niż miałby w Lechu.
Motherwell długo zastanawiał się nad ofertą Lecha (lepszą dla nich), ale przystał na tę z Legii, bo tak chciał sam zawodnik. "Właśnie przez ten ostatni zryw negocjacyjny Kolejorza stołeczny klub poinformował oficjalnie o podpisaniu umowy dopiero o 23:30 [Legia była dogadana z Ojamaą już przed 16]" - czytamy na blogu Adama Dawidziuka.