Rafał Piesio po prawie miesięcznej przerwie w grze, wczoraj wrócił na parkiet i w meczu z GTK zagrał prawie 10 minut. Rozgrywający Legii w Gdyni nie trafił żadnego z trzech rzutów z gry, miał 4 straty i jedną asystę. Po meczu przeprowadziliśmy krótki wywiad z naszym zawodnikiem:
Jak czułeś się dziś na boisku po dłuższej przerwie w grze?
Rafał Piesio: Ta przerwa na szczęście nie była taka długa, bo powiedzmy, że nie miałem cięższych treningów przez dwa tygodnie. Przez większość czasu trenowałem indywidualnie. Treningów z zespołem odbyłem dwa, więc wiadomo, że potrzeba jeszcze chwilę czasu, żebym wrócił do dyspozycji, ale będzie dobrze.
Co się dzisiaj stało, że przegraliście i szczególnie w trzeciej kwarcie prezentowaliście się słabo?
- Trener mówił, że zabrakło nam trochę woli walki. Myślę, że mieliśmy problemy na pick'n'rollu, z zatrzymaniem Sebastiana. Rywale łatwo mijali naszą pierwszą linię i później ich zawodnik mógł zrobić co chciał. Chyba brakowało też zaangażowania w obronie. Nie wyglądało to dziś tak, jakbyśmy chcieli i to chyba główne przyczyny porażki.
W trzeciej kwarcie bardzo szybko złapaliście 5 przewinień, co nie wyszło Wam na dobre, bo rywale trafiali osobiste.
- Sporo było głupich fauli, kiedy przerywaliśmy ich szybkie ataki, ale nie było to faule zaplanowane, przemyślane. Ktoś wsadził rękę, czy wbiegł w zawodnika i to się posypał, a później oni mieli z tego powodu dużo rzutów.
W niedzielę okaże się z kim zagracie w play-off. Myślicie o tym, kto będzie tym rywalem, na kogo lepiej byłoby trafić, czy ma to dla Was jakieś większe znaczenie?
- Nie patrzymy w ten sposób. Wiadomo, że wyjazd do Władysławowa będzie dłuższy i to może mieć jakieś znaczenie, ale ja bym się nie koncentrował na przeciwniku, tylko na naszej drużynie.
Kto będzie głównym rywalem do awansu?
- Ciężko tak prognozować, bo widać jaka ta liga jest - wyrównana, z każdym można powalczyć. Dlatego też trudno powiedzieć, kto będzie trudnym, a kto łatwym przeciwnikiem.
Rozmawiał Bodziach
