Andrzej Kierlewicz po pierwszym meczu play-off z Legią, przekonuje, że głównym faworytem do awansu do I ligi są legioniści, ale jego zespół postara się sprawić niespodziankę w meczu numer dwa. Trener KSP żałuje, że oba mecze w tej fazie rozgrywek rozegrane zostaną w tak małych halach. Poniżej nasza pomeczowa rozmowa z Andrzejem Kierlewiczem:
Kierlewicz: Legia to zespół, który wejdzie do pierwszej ligi
W pierwszym meczu pierwszej rundy play-off Pański zespół przegrał z Legią. Co zawiodło?
Andrzej Kierlewicz (trener Polonii): Chyba nic nie zawiodło. Legia jest po prostu bardzo mocnym zespołem jak na ten etap rozgrywek. Dla nas ogromny sukces stanowi już samo to, że jesteśmy w play-offach i że możemy zagrać z legionistami, bo tworzą oni najmocniejszy zespół tej grupy.
Na początku spotkania zabrakło nam chyba wiary w to, że możemy pokonać Legię i gdy jej koszykarze oddalili się na prawie dwudziestopunktową przewagę, trudno nam było odrobić tę stratę i ostatecznie mecz zakończył się mniej więcej taką różnicą „oczek”.
Spróbujecie Państwo zaskoczyć czymś Legię podczas spotkania rewanżowego?
- Oczywiście, że spróbujemy, ale nie wiem, czy na tym poziomie nam się to uda. Porównując obie drużyny, można powiedzieć, że znajdujemy się na dwóch przeciwległych biegunach. Już same miejsca w tabeli mówią za siebie – Legia rywalizację play-off rozpoczyna z pierwszego, a my z ósmego miejsca. My walczyliśmy o utrzymanie, a Legia jest w moim przekonaniu tym zespołem, który wejdzie do pierwszej ligi.
Z drugiej strony legioniści mogli liczyć dziś [rozmawialiśmy bezpośrednio po sobotnim meczu – przyp. LL!] na doping swoich kibiców, co za tydzień raczej nie będzie możliwe...
- Ubolewam nad tym, ale przyczyna leży w wielkości naszego obiektu. Przyznam szczerze, że tak naprawdę ani nasza hala ani ta tutaj na Bemowie nie nadają się na tego typu widowiska. Jak było widać po Torwarze, jesteście w stanie zapełnić halę pięcioma tysiącami osób. Uważam, że tak to właśnie powinno wyglądać. Myślę, że gdyby hala na Polonii miała pojemność trzech tysięcy widzów, to też pewnie byśmy ją zapełnili. Takie widowiska potrzebne są całej koszykarskiej Warszawie i dlatego cieszę się, że gramy z Legią. Szkoda jedynie, że ma to miejsce w tak małych halach, bo sądzę, że przy dużej publiczności wyglądałoby to jeszcze fajniej, nawet dla samych koszykarzy. Zapewne pojawiłaby się też jakaś oprawa...
Rozmawiał Hugollek
