Andrzej Kierlewicz robił wszystko, żeby pokonać Legię przy Konwiktorskiej i przedłużyć rywalizację do trzeciego spotkania. Po meczu w rozmowie z naszym serwisem, trener Polonii nie ukrywał, że niespodzianka była blisko, ale porażki jednym punktem za dwa tygodnie nikt już nie będzie pamiętał.
Kierlewicz: Niespodzianka by była, gdybyśmy wygrali
Mimo końcowego wyniku, sprawiliście niespodziankę, będąc blisko wygranej z Legią w drugim meczu play-off.
Andrzej Kierlewicz (trener Polonii): Niespodzianka byłaby pełna, gdybyśmy ten mecz wygrali, a tak to nikt nie będzie pamiętał za 2 tygodnie, że przegraliśmy jednym punktem. Niespodzianka by była, gdybyśmy dziś wygrali, więc ja bym tego w ten sposób nie odbierał.
Miał Pan nadzieję, że dojdzie do trzeciego meczu na Bemowie, w najbliższą środę?
- Ja nie tylko miałem nadzieję, ale wręcz byłem przekonany, że postawimy dziś Legii twarde warunki. Zrobiliśmy wszystko, żeby na ten trzeci mecz wrócić. Niestety, troszeczkę zabrakło.
Jakie błędy popełniliście?
- Tak na gorąco trudno mówić o jakichkolwiek błędach, zrealizowaliśmy to co sobie zakładaliśmy przed meczem. Na pewno naszą bolączką było to, że Legia bardzo zdominowała w czwartej kwarcie deskę. Nie mieliśmy aż tyle siły, żeby odpowiedzieć zastawieniem, dobrą zbiórką. Legia rzucała bardzo dużo osobistych, myślę, że w czwartej kwarcie około 16. i wynikało to właśnie z ponowień akcji. Co prawda nie trafiali wolnych, ale mieli ponowienia. Myślę, że to był nasz największy problem - z zastawianiem i zbiórką na własnej tablicy i przez to też przegraliśmy.
Mówił Pan ostatnio, że Legia jest faworytem do awansu do I ligi. Podtrzymuje Pan tę opinię?
- Tak, myślę, że finał naszej grupy będzie Noteć Inowrocław - Legia Warszawa. Legia ma przewagę własnego boiska, czyli ewentualnie dwa mecze u siebie i myślę, że jest głównym faworytem do zwycięstwa.
Rozmawiał Hugollek
