Dzisiaj po południu kontrakt z koszykarską Legią podpisał Bartosz Ciechociński, 23-letni skrzydłowy, mający za sobą rok występów w ekstraklasie i jeden sezon w pierwszej lidze. Problemy kadrowe, wynikające z kontuzji i chorób, graczy podkoszowych, miało również wpływ na sprowadzenie Ciechocińskiego. W rozmowie z LL! zawodnik mówi o tym jak trafił do Legii i kiedy będzie gotowy do gry.
Ciechociński: Za dwa tygodnie będę gotowy do gry
Niedawno rozwiązałeś umowę ze Startem Lublin i dość szybko związałeś się z Legią. Jak do tego doszło?
Bartosz Ciechociński: Ze Startem nie do końca się dogadaliśmy, rozwiązałem kontrakt za porozumieniem stron. Potem zadzwonił do mnie prezes Legii, przedstawił dobrą ofertę, nad którą nie zastanawiałem się długo.
Jak z Twoją formą? Przez kontuzję nie miałeś okresu przygotowawczego, a wszystkich na pewno interesuje, kiedy będziesz gotowy do gry?
- Miałem trzy miesiące przerwy spowodowanej kontuzją. Od dwóch tygodni ćwiczę indywidualnie. Prawdopodobnie jeszcze około dwóch tygodni będę musiał potrenować na miejscu, żeby dojść do dawnej formy i wtedy będę mógł grać.
Śledziłeś losy Legii w obecnym sezonie?
- Oczywiście, w poprzednim również.

Bartosz Ciechociński na treningu Legii - fot. Bodziach
W Legii jest m.in. Łukasz Wilczek, z którym grałeś w Starcie. Jego obecność miała jakiś wpływ na Twoją decyzję? Kontaktowałeś się z nim, żeby dowiedzieć się, jak wszystko w klubie jest poukładane?
- Pewnie, rozmawialiśmy kilka razy. Znam Łukasza, wiem czego mogę się po nim spodziewać, jest bardzo dobrym rozgrywającym i to na pewno również przyczyniło się do tego, że przyszedłem do Legii.
Jak wspominasz swój poprzedni sezon w Kotwicy Kołobrzeg w ekstraklasie i dlaczego nie zostałeś w tym klubie?
- Sezon w Kotwicy wspominam bardzo dobrze, bo był to mój pierwszy sezon w ekstraklasie. Miałem duże szanse, żeby grać. To, że tam teraz nie gram, miało związek z tym, że klub został rozwiązany i zaczynają odbudowę od drugiej ligi. Dla mnie cofnięcie się do drugiej ligi byłoby zbyt dużym krokiem w tył.
Pierwsza liga też jest swego rodzaju krokiem do tyłu, tym bardziej, że podpisałeś umowę z klubem ekstraklasy - Startem Lublin. Czy może liczysz na to, że szybko z Legią awansujesz do ekstraklasy?
- Z tego co słyszałem takie są założenia, żeby jeśli nie w tym, to na pewno w kolejnym roku awansować do ekstraklasy. Bardzo mi się podoba ta perspektywa. Na pewno jest to jakiś krok do tyłu, jednak uważam, że po mojej kontuzji i trzech miesiącach przerwy, to było najlepsze rozwiązanie.
Wyniki osiągane do tej pory przez Legię chyba są poniżej możliwości zespołu, patrząc choćby na kadrę.
- To jest dopiero początek sezonu. Myślę, że drużyna ma duży potencjał i z meczu na mecz będzie grała coraz lepiej. Jestem przekonany, że zakończy sezon w pierwszej czwórce, a w play-offach wszystko może się wydarzyć.
Patrząc na Twoje statystyki z ostatnich dwóch sezonów, muszę powiedzieć, że Twoje statystyki - przynajmniej punkty zdobywane, jak i zbiórki, nie są jakieś oszałamiające.
- Zawsze zaczynam mecz przede wszystkim, żeby dobrze bronić. Tak naprawdę jeszcze nigdy nie miałem w pełni okazji pokazać swoich umiejętności. Zawsze musiałem ostro walczyć o 'skład'. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie lepiej.
Najlepiej czujesz się na "czwórce" [silny skrzydłowy], czy może grywałeś wcześniej na "piątce" [środkowy]. Legia podczas choroby Czarka i teraz przy kontuzji Cechniaka, ma spore braki właśnie na tej pozycji.
- Ja przez wiele lat grałem na "trójce" [niski skrzydłowy - przyp. B.], dopiero w dwóch ostatnich sezonach grałem na "czwórce". Przyzwyczaiłem się już do gry na tej pozycji.
Rozmawiał Bodziach
