Do meczu z Politechniką Poznań koszykarze Legii przystąpią w roli zdecydowanego faworyta. Nasz zespół może pochwalić się dobrą passą, ponadto rywale zajmują ostatnie miejsce w tabeli i w obecnych rozgrywkach jeszcze ani razu nie wygrali na wyjeździe. Przed hurra optymizmem przed tym meczem, przestrzega zeszłoroczne spotkanie z inną drużyną z Wielkopolski, Basketem Piła, w którym byliśmy o krok od katastrofy.
Mecz z Basketem Piła ostrzeżeniem przed lekceważeniem przeciwnika
Przed meczem z zespołem w Piły, legioniści byli liderem rozgrywek, któremu mało kto mógł zagrozić. Basket plasował się na szóstej pozycji w tabeli na 12 drużyn w lidze. Legia nieźle spisywała się wówczas w pierwszej kwarcie, wygranej 18-10, głównie dzięki dobrej końcówce tej części gry. Druga kwarta w wykonaniu naszych zawodników była fatalna i goście schodziliby na przerwę z prowadzeniem, gdyby nie skuteczne osobiste naszego zespołu kilkanaście sekund przed końcem drugiej kwarty. Po przerwie rywale szybko odskoczyli Legii na kilka punktów, ale nasz zespół doprowadził jeszcze do remisu w 25. minucie. Później jednak przewaga gości zaczęła rosnąć - trzecia kwarta zakończyła się ich 5-punktowym prowadzeniem, a dwie minuty później, na 8 minut przed końcem meczu Basket prowadził na Torwarze 54-40! Legioniści zaczęli w końcu trafiać, zdobywając 9 punktów w ciągu kolejnych trzech minut, ale na 5 minut przed końcem nadal przegrywali różnicą 10 punktów.
Jeszcze na 3 minuty przed końcem przyjezdni mieli 7 punktów przewagi, ale w nasz zespół wstąpiły nowe siły po trójce Michała Świderskiego (2/8 za 3 w całym meczu). Drugą "trójkę" Świderski dołożył na 5 sekund przed końcem, doprowadzając do remisu 68-68. Wtedy Rafał Piesio, nie wiedzieć czemu, prawdopodobnie nie zerkając na wynik, sfaulował Morawca i ten - na nasze szczęście - trafił tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. Ostatecznie nasz zespół zwyciężył dzięki akcji 2+1 w wykonaniu Zaperta, po świetnym dograniu z boku Podobasa. Gracze Basketu skupili się wówczas na kryciu graczy obwodowych, szczególnie Andrzeja Paszkiewicza, który wyciągnął spod kosza dwóch zawodników, a pozostawiony bez opieki Zapert trafił spod kosza, faulowany przy tym przez Morawca. Końcówka tego meczu na długie lata zapadnie w pamięci kibicom - takich emocji w meczu Legii nie było długo wcześniej i długo później.
Mecz z Basketem Piła pokazuje dobitnie, że niżej notowanych przeciwników lekceważyć nie wolno. Legia w tamtym meczu na Torwarze miała słabą skuteczność - zaledwie 32,5% z gry, z czego niespełna 15 procent za 3 punkty (5/34). Najlepszym strzelcem naszego zespołu został Damian Cechniak (33:49 min. na parkiecie), który trafił 6/10 z gry oraz 5/7 z linii rzutów wolnych. Ponadto nasz środkowy zaliczył 19 (!) zbiórek, z czego aż 13 w ataku (kilka po własnych niecelnych rzutach spod kosza) oraz 4 bloki. Takich statystyk życzymy Damianowi w najbliższą niedzielę.

Damian Cechniak został wybrany MVP meczu z Basketem - fot. Woytek
