- Trener zarzucił mi, że potrafię obronić super piłkę, a potem puścić taką, która byłaby spokojnie do wyjęcia. Chwalił natomiast za dobrą współpracę z drużyną, grę nogami i czucie gry. Tyle. Jechałem na obóz do Hiszpanii, by walczyć o miejsce na ławce, ale wszystko poszło błyskawicznie - mówi o zmianie barw klubowych Łukasz Budziłek.
Budziłek: Inaczej sobie wyobrażałem rywalizację
- Rywalizacja sportowa polega na porównaniu aktualnego poziomu sportowego, a nie zasług. Nie odbieram ich jednak Dusanowi, bo wiele cech przemawia na jego korzyść. Choćby bogate doświadczenie, którego ja nie mogłem zagwarantować - dodaje były bramkarz Legii.
- Legia dała mi czteroletni kontrakt – uważałem to za coś przyszłościowego, ale po pół roku sytuacja diametralnie się odwróciła. Klub zmienił politykę co do bramkarzy. Uznali, że potrzebują doświadczonego zmiennika. Rozumiem, że według trenera Berga nie byliśmy z Konradem godnymi rywalami dla Dusana, ale może najpierw wypadałoby taką rywalizację stworzyć? Po każdym okresie przygotowawczym widać, że Dusan bronił najwięcej, więc odpowiedź nasuwa się sama. Bądźmy szczerzy – inaczej to sobie wyobrażałem, ale wiem, że to Legia. Najlepszy klub w Polsce. Cieszę się, że odchodzę akurat do Lechii, bo tam pracują, by do tej Legii doskoczyć - dodaje Budziłek.
Całą rozmowę z byłym piłkarzem Legii możecie przeczytać tutaj.


