Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Media o meczu z Koroną

poniedziałek, 23 lutego 2015 06:23
Media o meczu z Koroną
Helio Pinto strzela na bramkę Korony - fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
WiśniaLegionisci.com

Legia Warszawa zaledwie zremisowała w drugim ekstraklasowym spotkaniu w tym roku. Tym razem za silni dla rezerwowego składu mistrzów Polski okazali się zawodnicy Korony Kielce, z którymi zremisowali 0-0. Pojedynek nie obfitował w wiele sytuacji bramkowych i w mediach słusznie jest kwitowany jako "kopanina". Legioniści muszą o tym niedzielnym wieczorze zapomnieć jak najszybciej.

Wirtualna Polska: Kielecka kopanina


W ostatnim niedzielnym spotkaniu 21. kolejki T-ME Korona Kielce bezbramkowo zremisowała z warszawską Legią. Pojedynek stał na bardzo słabym poziomie. Tym samym "Wojskowi" nie wygrali jeszcze meczu na wiosnę.


Przed niedzielnym spotkaniem trener gospodarzy Ryszard Tarasiewicz mówił o dużym optymizmie i komplementował grę swoich podopiecznych w meczu poprzedniej kolejki z Górnikiem Zabrze (1:1). Z kolei szkoleniowiec liderów tabeli Henning Berg po porażce z Ajaksem zdecydował się na kadrowe roszady i wymianę całej jedenastki w porównaniu ze spotkaniem w Holandii.


Dawno na kieleckim stadionie nie odnotowano pięciocyfrowej frekwencji. Tym razem padł rekord; pojedynek Korony ze stołecznym zespołem oglądało 11 006 osób.


Sport.pl: Mistrz nie taki straszny, ale Korona wygrać nie potrafiła


Korona po raz drugi tej wiosny podzieliła się punktami z rywalem. Kielczanie po przeciętnym występie bezbramkowo zremisowali z równie przeciętnie dysponowaną Legią.


Już dawno żaden mecz przy Ściegiennego nie wywołał takiego zainteresowania kibiców. Piłkarską atmosferę wyczuwało się przez cały weekend. Otwarcie wiosny w Kielcach i słoneczna pogoda sprawiały, że w sobotę i niedzielę od wczesnych godzin porannych przy kasach ustawiały się długie kolejki. Kolporter Arena wreszcie się zapełniła (zasiadło ponad 11 tys. widzów), wrażenie robił, tak wizualne jak i głosowe, również debiutujący dwupoziomowy "młyn".


Ekstraklasa.tv


Legia Warszawa na mecz z Koroną Kielce znów wybiegła w mocno zmienionym, rezerwowym składzie i było to wyraźnie widać w poczynaniach mistrzów Polski, którzy po raz drugi wiosną zawiedli. Po porażce na inaugurację z Jagiellonią Białystok, tym razem legioniści zaledwie bezbramkowo remisowali z walczącą o utrzymanie Koroną.


Przegląd Sportowy: Słaby mecz w Kielcach. Mistrz zawodzi i traci przewagę


Nudy w Kielcach, zasłużony remis, więcej walki, niż futbolu. Nigdy więcej takich meczów.


Pięć meczów bez wygranej - to seria zespołu Henninga Berga. Wszystkiego rotacjami nie da się wytłumaczyć. Mistrzowie Polski, choć wszyscy wiedzą, że w drugim składzie, znowu stracili punkty. Co dla nich gorsze, po słabej grze. Na razie nie ma sensu bić na alarm, bo Norweg wie, co robi, a straty punktów są podobno wkalkulowane. Jednak skoro on chodzi wściekły, że właściciele nie powiedzieli mu o transferze Radovicia (dziś wylatuje do Chin), to teraz oni mogą być na niego źli, bo nie taką Legię chcą oglądać.


Piłka Nożna: Bez bramek w Kielcach. Legia traci kolejne punkty


Podopieczni Henninga Berga przystąpili do meczu z Koroną w swego rodzaju "okienku" między kolejnymi bojami z Ajaksem Amsterdam w Lidze Europy. Nie może więc dziwić, że norweski szkoleniowiec po raz kolejny dokonał roszad w swoim zespole i desygnował do gry wielu zawodników rezerwowych.


Niestety, spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie - stwierdzając bardzo łagodnie. Korona "okopała" się na własnej połowie i była nastawiona na kontrataki. Legia z kolei próbowała coś konstruować, ale bez dwóch zdań brakowało jej jakości.


Weszło: Cała liga kibicuje Legii w meczu z Ajaksem. Z takimi rezerwami tylko grać


Jeden szybki wniosek dziś na zakończenie ligi: wszystkie kluby Ekstraklasy powinny jak najmocniej ściskać kciuki za Legię w jej rewanżu z Ajaksem. Im dłużej gra w pucharach, tym tylko lepiej dla nich, bo ta kiepska imitacja, którą Berg wystawia w lidze, prochu nie wymyśli.


Sportowe Fakty: Mistrz Polski ciągle bez zwycięstwa


Jeśli ktoś nastawiał się na emocje, to może czuć się zawiedziony. W drugim niedzielnym spotkaniu 21. kolejki T-ME zawodnicy Ryszarda Tarasiewicza podzielili się punktami z warszawską Legią.


Głośny doping i wysoka frekwencja - w takiej atmosferze mierzyły się ze sobą Korona i Legia, czyli dwa zespoły czekające na pierwsze zwycięstwo w 2015 roku, rywalizujące w T-ME o zupełnie odmienne cele. Niestety choć na trybunach było kolorowo, to na boisku wręcz przeciwnie. Zespołem, który odrobinę chętniej zapuszczał się w pole karne przeciwnika byli złocisto-krwiści. Ale przez długie minuty zupełnie nic z tego nie wynikało, oprócz kolejnych - źle rozegranych - stałych fragmentów.






Udostępnij