Mikołaj Czaja (trener Stali Ostrów): To był trochę inny mecz niż ten sobotni. Liczyliśmy się z tym, że nasza skuteczność nie będzie na takim poziomie jak wczoraj, bo w sobotę mieliśmy fenomenalną i właściwie to jest niemożliwe, żeby utrzymać ją na tak wysokim poziomie przez dwa mecze z rzędu. Mieliśmy przygotowane alternatywne rozwiązanie, ale niestety nie wychodziły nam do końca tak jak sobie założyliśmy.
Czaja: Liczyłem się z tym, że nie będziemy już tak skuteczni
Mieliśmy problem, bo penetracja była, ale nie była kończona tak, jak to sobie zakładaliśmy.
Można powiedzieć, że nastąpiło zmęczenie "materiału?
- 70 procent to jest zmęczenie, które nasila się z meczu na mecz. Nasza rotacja jest zawężona, bo my od początku byliśmy przygotowani do innej, a brak Andrzejewskiego nam to zmienił i widoczne jest większe zmęczenie pozostałych graczy, którzy przez tę absencję, muszą grać więcej. Mam nadzieję, że do środy się zregenerujemy i będzie kolejny bardzo dobry, zacięty mecz, mam nadzieję, że zakończony happy-endem dla nas.
Atut własnego parkietu może mieć znaczenie w decydującej konfrontacji?
- Tak, na pewno jest, chociaż w play-offach okazuje się, że nie aż tak bardzo jak w sezonie zasadniczym. Twierdza Stali padła właśnie dzięki Legii, a my wygraliśmy w Warszawie. Oczywiście lepiej gra się u siebie i cieszę się, że ten ostatni mecz jest u nas.
