W ostatnim dniu okienka transferowego Igor Lewczuk odszedł z Legii do francuskiego Girondins Bordeaux. W rozmowie z weszlo.com twierdzi, że gdyby w tamtym momencie trenerem był Stanisław Czerczesow lub Jacek Magiera to bardziej by się zastanawiał nad transferem. Obrońca zasugerował także, że za kadencji Besnika Hasiego "było dziwnie, inaczej niż wcześniej".
Lewczuk: Z Hasim było dziwnie, inaczej niż wcześniej
Co gdyby trenerem Legii był jeszcze Czerczesow albo już Jacek Magiera?
- Trener Czerczesow, to był gość. Po tym uczuleniu na zgrupowaniu przepisano mi tabletki, jedne, drugie trzecie. Brałem podwójne dawki i nic, zero poprawy. Zaraz graliśmy mecz z Lechią Gdańsk w Warszawie. Wyglądałem jak trup. Poszedłem do trenera o tym porozmawiać, a Czerczesow był jak Kaszpirowski. Powiedział mi na wstępie, że po rozmowie z nim już w życiu żadne tabletki nie będą mi potrzebne. I faktycznie, rozmowa z nim zadziałała.
Co ci powiedział?
- A to już tajemnica, wiesz, czary-mary. Śmieję się, ale faktycznie od tamtej rozmowy zacząłem dobrze spać i lepiej się czuć. Kazał mi zasnąć, to się posłuchałem, może ze strachu. Taka była siła sugestii trenera Czerczesowa. Jak coś mówił, to widać było w jego oczach przekonanie nawet nie, że w to wierzy, a jest o czymś święcie przekonany. I bardzo żywiołowy. Trener musi dbać, żeby formuła się nie wyczerpała. On robił to doskonale.
A jak szybko wyczerpała się formuła w Legii Hasiego?
- Nie pamiętam.
Całą rozmowę możecie przeczytać na weszlo.com.
